Ten kraj przyciąga do siebie niczym gorąca i namiętna kochanka. Osobiście uwielbiam tę śródziemnomorska kulturę, piękne plaże, wspaniałe krajobrazy, oryginalne zabytki, czy też przyjaznych ludzi. Przeciętnemu Polakowi Hiszpania kojarzy się bowiem ze słonecznymi wakacjami nad morzem, z fiestą czyli radosną imprezą, ze słynną corridą, czyli walkami z bykiem, ze zmysłowym flamenco, z piękną, techniczną grą wspaniałych piłkarzy Realu Madryt lub FC Barcelony oraz z niezwykłymi odkryciami geograficznymi z epoki renesansu.
Jednak czy ta legendarna Hiszpania jest rzeczywiście tak wspaniałym rajem na Ziemi, gdzie warto się przeprowadzić, zamieszkać i pracować lub prowadzić działalność gospodarczą? Zapewne zależy to od osobistych preferencji każdego z nas, jednak warto wiedzieć, że pod względem gospodarczym w ostatnich latach warunki życia w tym kraju zmieniły się na niekorzyść. Aby to sprawdzić warto zatem nieco bliżej przyjrzeć się temu państwu.

Kilka słów o Hiszpanii
Hiszpania jest państwem położonym w części zachodniej południa Europy, przede wszystkim na Półwyspie Iberyjskim. Nie każdy jednak wie, że do państwa tego należą także tzw. Hiszpańskie posiadłości w Afryce Północnej (np. Ceuta i Mellila), Baleary, tj. archipelag wysp nad Morzem Śródziemnym (Majorka, Minorka, Ibiza), czy też Wyspy Kanaryjskie na Oceanie Atlantyckim (np. Teneryfa, Gran Canaria, La Palma, Lanzarote, Fuertaventura, i in.). Państwo to graniczy od zachodu z Portugalią, od północnego wschodu z Francją i Andorą, zaś na południu graniczy z należącym do Wielkiej Brytanii Gibraltarem (o który państwa te przez ponad 300 lat pozostają w sporze). Nie możemy jednak zapomnieć, że Hiszpania graniczy także z Marokiem poprzez swoje posiadłości w Afryce Północnej. Powierzchnie tego kraju wynosi około 505.944 km2 (czyli jest o około 40 % większa niż Polska).

Hiszpania kojarzy nam się ze słońcem, pięknymi piaszczystymi plażami i wakacjami nad ciepłym morzem. I to prawda, gdyż poza wymienionymi powyżej granicami lądowymi w pozostałym zakresie państwo to otoczone jest przez Morze Śródziemne, Ocean Atlantycki i Zatokę Baskijską. Nie każdy jednak już wie to, że Hiszpanię w 90 % obejmują góry i wyżyny, zaś zimą można tu także jeździć na nartach. Warto tu tylko wspomnieć o niedostępnych Pirenejach przy granicy z Francją (Aneto – 3.404 m n.p.m.), czy też Górach Kantabryskich (Torre de Cerredo – 2.648 m n.p.m.). Jednak najwyższym szczytem Hiszpanii jest Teide (aż 3.718 m n.p.m.), który znajduje się na Wyspach Kanaryjskich (Teneryfe). Natomiast w kontynentalnej części tego kraju najwyższym szczytem jest Mulhacén (3.479 m. n.p.m.) w paśmie górskim Sierra Nevada.
Dziś w Hiszpanii zamieszkuje około 47,3 milionów ludzi, z czego 88,5% to Hiszpanie, zaś około 11,5 % (5,5 mln) to obcokrajowcy. Są to przede wszystkim Marokańczycy (ok. 770 tys.), Rumunii (675 tys.), osoby z Ameryki Południowej (np. Kolumbia, Ekwador, Boliwia), Azji (np. Chińczycy), Europy (Brytyjczycy, Włosi, Niemcy, Portugalczycy), czy też nielegalni uciekinierzy z Afryki.
Jacy są Hiszpanie?
Bardzo podoba mi się otwartość, luz i usposobienie Hiszpanów. W naszej polskiej mentalności jest czymś nieomal niespotykanym (albo przynajmniej dość rzadkim) – a z czym wielokrotnie spotykałem się w tym państwie – że kiedy ktoś pierwszy zagaduje do zupełnie obcej osoby to nie czuje on z jej strony żadnego dystansu jako nieznajomy, lecz wręcz przeciwnie – po chwili rozmowy może się z tą nową osobą nawet „zakumplować” i pójść na przysłowiowe piwo. Bo oni – czyli Hiszpanie, których mam tu na myśli – są bardzo otwarci, zaś my – Polacy – jesteśmy zamknięci i trzymamy inne osoby na dystans. Wprawdzie przedstawiciele tego narodu na ogół są głośni, mówią dużo i szybko, sporo przy tym gestykulując, ale tak naprawdę są to ludzie bardzo przyjaźnie nastawieni do drugiego człowieka.
Inna niż u nas jest też tam strefa bezpieczeństwa w stosunku do drugiego człowieka. O ile w Polsce ludzie między sobą trzymają się na pewien dystans to w Hiszpanii jest on o wiele krótszy, zaś ludzie bardziej zbliżają się do siebie, przytulają, dotykają, czy też klepią po plecach. Czymś typowym jest zatem całowanie się na przywitanie lub pożegnanie, i to bez względu na to, czy jesteś członkiem rodziny, przyjacielem, czy też osobą obcą. Co ciekawe, mieszkańcy Półwyspu Iberyjskiego dają sobie wzajemnie buziaki dwa razy, a nie – tak jak u nas – trzykrotnie.

Hiszpanie są też typowym południowym narodem o gorącym temperamencie. Uwielbiają radosną fiestę, czyli imprezę, gdzie większość z nich wychodzi na ulicę, dobrze się bawi, tańczy, może smacznie zjeść i balować do samego rana. Kiedy wybierają się zaś na tę fiestę to wychodzą z domu nie wcześniej niż o godz. 22.00, a zazwyczaj koło 23.00. Jednak paradoksalnie, mimo że te imprezy połączone są z alkoholem typu wino, sangría, czy też piwo, to jednak alkoholizm nie jest tam tak poważnym problemem społecznym jak np. w Polsce. Alkohol jest tam zatem jedynie dodatkiem, gdyż fiesta jest po to, aby dobrze się bawić, a nie upić się. Hiszpanie są też narodem, który najpóźniej w Europie kładzie się spać. Kolację (hiszp. cena), która jest najważniejszym posiłkiem dnia, spożywają dopiero po godz. 22.00, zaś o północy jeszcze około połowa z mieszkańców tego kraju ogląda telewizję.
Język hiszpański
Język hiszpański, zwany español lub też castellano, jest jednym z moich ulubionych. Ten piękny język pochodzenia romańskiego z dodatkiem różnych naleciałości (m.in. pochodzenia arabskiego będących pozostałością po panujących na Półwyspie Iberyjskim Maurach) wraz z konkwistadorami podbił sporą część świata i jest jednym z 6 oficjalnych języków ONZ. Jako podróżnik zdecydowałem się nauczyć tego języka, gdyż jest to drugi najczęściej używany język na świecie, którym jako ojczystym posługuje się ponad 650 milionów osób, zaś zna go ponad 1,5 miliarda ludzi na Ziemi. Oprócz Hiszpanii można posługiwać się nim bowiem w całej Ameryce Południowej (z wyjątkiem Brazylii, gdzie panuje język portugalski), w zdecydowanej większości Ameryki Środkowej, w Meksyku, czy też w południowych stanach USA (np. Teksas, Arizona, Nowy Meksyk). Ponadto, język ten też znają ludzie w byłych koloniach hiszpańskich takich jak np. Filipiny, czy też Sahara Zachodnia. Ze względu na znaczną ilość państw, gdzie mówi się po hiszpańsku, język ten posiada wiele odmian i dlatego jest nieco inny np. w Hiszpanii niż w Meksyku, Peru, czy też w Argentynie.

Musimy także pamiętać, że w Hiszpanii ludzie nie tylko posługują się językiem hiszpańskim (castellano), lecz także innymi językami. I tak przykładowo w Kraju Basków oraz na pograniczu Hiszpanii i Francji mówi się po baskijsku (euskara), który – co ciekawe – jest językiem całkowicie odmiennym od wszystkich języków europejskich (nie zalicza się nawet do tzw. języków indoeuropejskich). Z kolei w Katalonii, na Balearach i w Walencji mówi się po katalońsku (català), który mi osobiście przypomina coś pomiędzy językiem francuskim a hiszpańskim.
Ponadto, warto wiedzieć, że wprawdzie język hiszpański, czyli tzw. kastylijski (castellano) jest językiem urzędowym w całej Hiszpanii, niemniej jednak w poszczególnych wspólnotach autonomicznych (regionach) tego kraju ludzie mówią także swoistymi lokalnymi odmianami, czy też dialektami języka hiszpańskiego, czyli tzw. “innymi językami hiszpańskimi” (hiszpański mal hablado – źle wymawiany), np. andaluzyjski, aragoński, czy też galicyjski (mający naleciałości portugalskie) itp.
Ustrój Hiszpanii
Nie każdy może wie, ale Hiszpania jest królestwem (hiszp. Reino de España), a konkretnie monarchią parlamentarną. Obecnie królem Hiszpanii jest Filip VI z dynastii Burbonów (własciwie: Felipe Juan Pablo Alfonso de la Santísima Trinidad y de Todos los Santos de Borbón y Grecia), który wstąpił na tron w dniu 19 czerwca 2014r.
Jego ojciec i poprzednik – król Juan Carlos I dzień wcześniej niespodziewanie podpisał bowiem akt abdykacji, co uczynił aby „uratować nadszarpnięte imię monarchii” na skutek spadku poparcia społecznego, gdy okazało się, że polował on na słonie w Botswanie za 37.000 euro w okresie, gdy obywatele cierpieli z powodu kryzysu finansowego i związanych z nim cięć socjalnych, zaś jego zięć został posądzony o korupcję.
Jednak król Hiszpanii, mimo że jest głową państwa, to jednak nie posiada realnej władzy, a tylko symboliczną, gdyż może on jedynie powołać premiera wywodzącego się ze zwycięskiego w wyborach ugrupowania, wygłaszać orędzia do narodu, a także formalnie jest najwyższym dowódcą siła zbrojnych.

Natomiast realna władza wykonawcza spoczywa w rękach premiera (szefa rządu), którym od 2018r. jest Pedro Sánchez z Hiszpańskiej Socjalistycznej Partii Robotniczej.
Z kolei władzę ustawodawczą pełnią tzw. Kortezy Generalne (Las Cortes Generales), czyli dwuizbowy parlament, składający się z wybieranego w wyborach powszechnych 350-osobowego Kongresu Deputowanych (Congreso de los Diputados) i 266-osobowego Senatu (Senado). Kadencja każdej z izb trwa 4 lata.
Stolicą Hiszpanii jest Madryt. Co istotne, prawo ogólnopaństwowe (uchwalane w Madrycie) pełni funkcję uzupełniającą w stosunku do prawa regionalnego. Królestwo Hiszpanii dzieli się bowiem na 17 Wspólnot Autonomicznych (hiszp. Comunidades Autónomas) takich jak np. Andaluzja, Katalonia, czy też Kraj Basków, które tworzą prawo niezależnie od prawa centralnego i mają dość szerokie kompetencje w tworzeniu własnego prawa (np. w kwestii podatków). Z kolei wspólnoty autonomiczne dzielą się na 50 prowincji, które również posiadają określone uprawnienia prawodawcze. Najniższą jednostką podziału terytorialnego w tym kraju są gminy (hiszp. Municipio).

Dlatego też warto pamiętać, że w każdym regionie Hiszpanii może obowiazywać różne prawo oraz nieco inne podatki.
Hiszpania w rankingu wolności gospodarczej
Warto odnotować, że według wskaźnika wolności gospodarczej IEF (ang. Index of Economic Freedom) za 2022r. Hiszpania zajmuje w nim słabe 41. miejsce na świecie. Wyjaśniam przy tym, że wskaźnik ten corocznie publikowany jest przez The Wall Street Journal oraz Heritage Foundation, zaś wyższy wynik punktowy danego kraju oznacza większą wolność gospodarczą oraz mniejszy zakres interwencji państwa w gospodarkę. Jest to miejsce jeszcze niższe niż Polska, która w tym rankingu zajmuje obecnie dopiero 39. miejsce (i nic dziwnego, bo w naszym kraju coraz trudniej prowadzi się działalność gospodarczą, zwłaszcza po Nowym Polskim Ładzie). Więcej zaś o tym rankingu znajdziesz tutaj – czytaj.

Gospodarka Hiszpanii
Jeszcze w latach 50-tych i 60-tych XX wieku Hiszpania rządzona przez generała Francisco Franco była jednym z najbiedniejszych krajów Europy Zachodniej. Po jego śmierci w 1975 roku, zmianie ustroju z faszystowskiego na demokratyczny i odważnych prorynkowych reformach gospodarczych, Hiszpania przez ponad 30 lat była jednym z najszybciej rozwijających się gospodarczo państw Europy, dzięki czemu i stała się 4. co do wielkości gospodarką strefy euro. Jednak w XXI wieku, po zwycięstwie Hiszpańskiej Socjalistycznej Partii Robotniczej (PSOE – Partido Socialista Obrero Español) i w czasie ich rządów (w latach 2004-2011 oraz od 2018r. do dzisiaj) socjalistyczny rząd zaczął niszczyć wolny rynek w tym kraju, podwyższać podatki oraz prowadzić tzw. politykę opartą m.in. na rozdawnictwie i zasiłkach.
Co gorsze, rozpoczęta w 2020r. polityka lockdown-ów i ograniczeń w turystyce, „drukowania” pieniędzy, wysokiej inflacji, przy jednocześnie niskich stopach procentowych (typowa w południowej Europie) doprowadziły do tego, że hiszpański dług publiczny przekroczył w pierwszym kwartale 2022r. 1,45 bln euro, co stanowi najwyższy poziom zadłużenia tego kraju w historii. Relacja długu do PKB Hiszpanii wyniosła bowiem 117,7 %, co w praktyce oznacza, że państwo to nie jest w stanie uregulować zadłużenia w uczciwy sposób, gdyż aby to spłacić rząd Hiszpanii musiałby radykalnie podnieść na wiele lat i tak już bardzo wysokie w tym kraju podatki (na co rządzący populiści nie zgodzą się, bo przegraliby wybory). Zdecydowali się więc oni na drugi sposób „pozbycia się” długu, tj. poprzez podatek inflacyjny (o inflacji napisałem na tym blogu odcinek pt. ” Inflacja– ukryty podatek państwa. 9 sposobów, jak się przed nią bronić.”- czytaj). Dlatego też uzależniony od dodruku rząd Hiszpanii – wraz z Włochami, Portugalią i Grecją (gdzie prowadzona jest podobna polityka gospodarcza) – od dawna mocno naciskały na Europejski Bank Centralny (EBC), aby utrzymywał on realnie ujemne stopy procentowe, strasząc, że w przeciwnym razie opuszczą strefę Euro.

Najistotniejszym sektorem gospodarki Hiszpanii jest przemysł, w tym produkcja samochodów osobowych (np. słynny SEAT), ciężarowych, a także przemysł stoczniowy, metalurgiczny, czy też elektrotechniczny. W kraju tym znajduje się bowiem wiele bogatych rud i złóż np. rtęci (1. miejsce na świecie), żelaza, węgla kamiennego, miedzi, cynku, czy też ołowiu.
Bardzo istotną gałęzią w tym kraju jest także turystyka, a to ze względu na ogromną ilość atrakcji i miejsc wartych odwiedzenia. Według rankingu Światowej Organizacji Turystyki (UNWTO World Tourism Barometer – Światowy Barometr Turystki) – Hiszpania jest drugim najczęściej odwiedzanym przez turystów państwem świata (tuż za Francją, ale przed takimi państwami żyjącymi z turystyki jak np. Włochy, czy też Grecja).
Hiszpania kojarzy nam się też z dobrze rozwiniętym rybołówstwem, a to z względu na dostęp zarówno do Morza Śródziemnego (Andaluzja), jak też i do Oceanu Atlantyckiego, gdzie szczególnie w Galicji branża ta ma kluczowe znaczenie.

Co istotne, w Hiszpanii uprawia się owoce cytrusowe, winogrona, oliwki i zboża (np. pszenica, jęczmień, kukurydza, ryż). Państwo to jest drugim największym na świecie producentem oliwy z oliwek, a także jednym z największych eksporterów owoców cytrusowych. W kraju tym hoduje się też bydło, drób i trzodę, a szczególnie na wielkich pastwiskach Kastylii, Estremadury, czy też Asturii.
Ze względu na gorący i morski klimat Hiszpania jest też jednym z największych na świecie producentów energii słonecznej, a także znajduje się w ścisłej czołówce krajów wytwarzających energię wiatrową.
Bezrobocie wśród młodych Hiszpanów
Socjalistyczne rządy i ingerencja władzy w gospodarkę doprowadziły do tego, że bezrobocie wśród młodych Hiszpanów jest największe w Europie i od wielu stanowi bardzo podstawowy problem społeczny. Wśród młodych mieszkańców tego kraju bezrobocie w 2021r. wzrosło do 38 %, czyli ponad 20 pkt % ponad średnią w unijną (17,1 %). Co istotne, ogólna stopa bezrobocia w Hiszpanii wynosiła w kwietniu 2021r. 15,4 %, czyli dwukrotnie więcej niż średnia w UE (7,3 %. Z prawie 3,5 mln osób oficjalnie zarejestrowanych jako bezrobotni ponad 526.000 to osoby w wieku poniżej 25 roku życia. W Hiszpanii od kilkunastu już lat mówi się o straconym pokoleniu. Wielu młodych Hiszpanów po ukończeniu pełnoletności nadal mieszka z rodzicami.

Ocupas – jawne łamanie prawa własności ze strony państwa
Ocupas, czyli tzw. dzicy lokatorzy, to osoby, które nielegalnie zajmują cudze mieszkania lub domy w trakcie nieobecności właścicieli. Hiszpańskie słowo „ocupas” pochodzi od czasownika „ocupar”, co znaczy zająć lub pojmać. Problem leży jednak w tym, iż lewicowe prawo hiszpańskie stoi po stronie takich dzikich i nielegalnych lokatorów, zamiast bronić właściciela, któremu ktoś bezprawnie włamał się do domu i w nim zamieszkał.
Stosownie bowiem do obowiązującego w Hiszpanii prawa – jeżeli taki dziki lokator będzie przebywał w cudzym mieszkaniu lub domu przez ponad 48 godzin to wówczas prawo go chroni. Właściciel nieruchomości praktycznie ma zatem jedynie dwie doby na zorientowanie się, że ktoś włamał się do jego mieszkania lub domu i bezprawnie go zajął oraz na szybkie poczynienie kroków prawnych w obronie swojej własności w drodze ustawy z 2018r. o ekspresowej eksmisji. Teoretycznie jest to możliwe, ale praktycznie mało prawdopodobne, gdyż w rzeczywistości te 48 godzin to zbyt mało czasu i wystarczy wyjechać na weekend z domu, aby stracić mieszkanie.
Najgorsze zaś, co może taki właściciel uczynić, to zadzwonić na Policję. Wówczas po przybyciu na miejsce stanie ona po stronie włamywacza i każe właścicielowi wynosić się z własnego domu.

Jeżeli natomiast właściciel wróci do swojego miejsca zamieszkania przed upływem 48 godzin i zorientuje się, że ktoś do niego się włamał to wówczas musi on natychmiast umówić się z adwokatem (a może przecież być weekend), zlecić mu prowadzenie sprawy, zapłacić za nią, a prawnik powinien sporządzić pozew o eksmisję (co zajmuje trochę czasu) i wnieść go do Sądu przed upływem drugiej doby. Jeżeli pozew o nakazanie opuszczenia lokalu trafi do Sądu przed upływem 48 godzin to jedynie wówczas teoretycznie możliwa jest zgodna z prawem tzw. szybka eksmisja, czyli niewymagająca wyroku sądu. W przeciwnym razie odzyskanie mieszkania może trwać latami i zrujnować właściciela, przy czym przez cały ten czas to na nim – a nie na dzikim lokatorze – ciąży obowiązek opłacania rachunków za mieszkanie (np. prąd, wodę, śmieci, itp.).
Zjawisko ocupas jest niestety bardzo rozpowszechnione w całej Hiszpanii (szczególnie w Katalonii), a dodatkowo nasiliło się w trakcie pandemii. Według statystyk, codziennie w Hiszpanii jest około 40 takich włamań, co daje około 10.000-15.000 rocznie. Obecnie ponad 200.000 domów i mieszkań zostało bezprawnie zajętych przez ocupas.
Nielegalne zajmowanie cudzych domów to w istocie zjawisko polityczne. Aktualny socjalistyczny rząd w Madrycie popiera bowiem ocupas, którzy umyślnie wykorzystują to, włamują się do cudzych domów, zajmują je, a następnie potrafią nawet podnająć bezprawnie zajęty lokal za opłatą. Zjawisko Ocupas istnieje, gdyż socjalistyczny rząd chce, aby ono występowało. Co więcej, wszystkie projekty ustaw w Kortezach ze strony opozycyjnych, prawicowych partii, np. Partii Ludowej, Vox i Ciudadanos, które mogłyby rozwiązać ten problem, zawsze są odrzucane przez socjalistyczną większość w parlamencie.
Natomiast dzicy lokatorzy doskonale znają prawo, które ich chroni, i celowo je wykorzystują. W internecie istnieją strony, które dokładnie opisują, jak można zostać ocupas, jak dobrze wybrać lokal, który zamierza się celowo zająć, jak zabezpieczyć drzwi i jak przetrwać te podstawowe 48 godzin, aby właściciel się o tym nie dowiedział. Istnieją nawet biura prawno-doradcze, które doradzają tym dzikim lokatorom.

Ta celowa bezsilność państwa spowodowała, że zaczęły też powstawać firmy, które za wynagrodzenie pieniężne w wysokości od 500-4.000 euro starają się odzyskać mieszkania zajęte przez ocupas. Ponadto, część właścicieli płaci dzikim lokatorom za to, aby dobrowolnie opuścili ich dom. Stawka taka waha się między 1.000-3.000 euro. Powstała też Krajowej Organizacji Osób Poszkodowanych przez Dzikich Lokatorów (ONAO), do której włamały się socjalistyczne bojówki, powybijały szyby i zniszczyły sprzęt komputerowy.
Symboliczna stała się też głośna sprawa Manuela Marquez – właściciela mieszkania w miejscowości Mataro w Katalonii, który po 6 latach bezskutecznej walki odzyskał je, gdy z mediów społecznościowych dowiedział się, że dzicy lokatorzy okupujący jego lokal wyjechali na urlop na wyspę Ibiza. Wówczas nielegalnie włamał się do własnego mieszkania, zerwał alarm i założył tam nowe zamki, zostając tym samym ocupas we własnym mieszkaniu. Niestety swój lokal zastał w stanie brudnym i mocno zniszczonym. Do tego typu paradoksów prowadzi ideologiczna polityka nie szanująca prawa własności.
Kuchnia hiszpańska
Kuchnia hiszpańska jest oryginalna i smaczna, a jednocześnie niezwykle zróżnicowana regionalnie oraz bogata gatunkowo, dlatego więc przedstawię wam jedynie kilka najważniejszych dań.
Jedną z najsłynniejszych potraw hiszpańskich jest paella. Pierwotnie pochodzi ona z Walencji, ale w każdym rejonie Hiszpanii można spotkać jej odmienną wersję. W jej skład wchodzi przede wszystkim specjalna odmiana ryżu oraz – w zależności od regionu – kurczak, owoce morza lub mięso królika. Gotowana jest ona powoli na specjalnej patelni wraz z fasolą, czerwoną papryką i przyprawami takimi jak np. rozmaryn czy też szafran.
Kolejnym znanym daniem tamtejszej kuchni jest tortilla española, czyli tortilla hiszpańska (zwana też tortilla de patatas). Hiszpańska, gdyż jest ona czymś zupełnie innym niż tortilla znana nam z Meksyku, czy też z Ameryki Południowej. Jej najbardziej klasyczna odmiana składa się bowiem z jajek i ziemniaków, gdyż tortilla to specjalnie przygotowany gruby omlet z dodatkiem ziemniaków. Jak ją przygotować? W pierwszej kolejności kroi się ziemniaki w kostkę, następnie powoli smaży się je na oliwie z oliwek do miękkości, a potem wrzuca się na patelnię do tego rozbełtane jajka. Niektórzy dodają jeszcze cebulę, a także inne dodatki, np. kiełbasę chorizo, ser, lub jarzyny. Można ją jeść na ciepło lub na zimno, gdyż może ona być zarówno samodzielnym daniem, jak też i przystawką lub tapas.

Polecam też spróbować bardzo charakterystyczną dla Hiszpanii szynkę iberyjską (jamon iberico). Jest to szczególny gatunek szynki dojrzewającej wytwarzanej wyłacznie ze specjalnego gatunku (prawie czarnej) świni iberyjskiej, zwanej cerdo iberico. Te osoby, które odwiedziły już Hiszpanię, na pewno spotkały się z tą szynką, gdyż często wisi ona na tamtejszych sufitach barów i sklepów. Dojrzewa ona co najmniej przez okres 9 miesięcy w chłodnej temperaturze, a następnie otacza się ją solą na kwartał, a potem spłukuje i poddaje się procesowi dalszego dojrzewania i suszenia przez co najmniej pół roku. Może być zarówno daniem głównym na kolację (hiszp. cena), jak też i przystawką.
Jeżeli chodzi o coś słodkiego to warto spróbować churros z czekoladą (chocolate con churros). Jest to rodzaj specjalnych ciastek, czy też pączków posypanych cukrem lub cynamonem, które zwyczajowo popija się gorącą czekoladą.

Hiszpania otoczona jest oceanem i morzem, co naturalnie wpłynęło na rozwój rybołóstwa. Dlatego też jest tam tak dużo rodzajów ryb i owoców morza (pescado, mariscos), a także sposobów ich przyrządzania, że nie sposób ich wszystkich wymienić na łamach tego bloga. Osobiście uwielbiam ryby w każdej postaci, tj. smażone, gotowane, czy też wędzone (np. doradę, tuńczyka, dorsza, okonia), ale nie przepadam za owocami morza. Dla miłośników owoców morza wymienię jedynie przykładowo takie przysmaki jak np. pulpo a la gallega (ośmiornica po galicyjsku), mejillones (mule, czy też omułki), ostras (ostrygi), czy też almejas (małże).

Rodzaje posiłków w Hiszpanii
a) el desayuno (śniadanie) – zazwyczaj w godz. 07:30 – 10:00
Śniadanie w Hiszpanii jest stosunkowo skromne i lekkie, a także nieco inne w każdym regionie kraju. Niektórzy Hiszpanie w ogóle nie jedzą śniadań. Innym wystarczy sama kawa. Zazwyczaj jednak śniadania spożywają oni je na słodko, gdyż może to być kawa np. z ciasteczkiem, croissantem, czy też churros. Jednak zdarza się też, iż jedzą oni śniadania bardziej wytrawne, np. tosty z oliwą, pomidorem, szynką lub serem.
b) el almuerzo (drugie śniadanie lub luncz) – godz. 11.00-12.00
El almuerzo w Hiszpanii jest już nieco bardziej obfitym posiłkiem niż śniadanie. Może to być np. bocadillo (kanapka) albo też tapas, np. empanada (pierożek) lub mała tortilla. Do tego kawa, ewentualnie kieliszek wina lub małe piwo (una caña). Uwaga: w niektórych regionach Hiszpanii el almuerzo oznacza obiad, który spożywa się około godz. 14.00.

c) la comida (obiad) – godz. 14.00-16.00
Obiad najczęściej spożywa się w porze siesty, kiedy sklepy są pozamykane. Osobiście polecam wtedy udanie się w porze obiadowej (godz. 14.00-16.00) do restauracji, gdzie serwowane jest tzw. „menu del dia” (czyli menu dnia). Najczęściej jest ono w najkorzystniejszej cenie (zwykle około 10-12 Euro – w zależności od miejsca, aż nawet po 18 Euro w miejscowościach mocno turystycznych). W takim przypadku sami możemy sobie skomponować obiad, dokonując wyboru jednej z kilku opcji wchodzacych w skład każdego z dań. Zazwyczaj menu del dia składa się z pierwszego dania (np. przystawki, zupy lub sałatki), drugiego dania, czyli dania głównego (np. ryba, czy też mięso z ryżem lub ziemniakami, ewentualnie danie bezmięsne), deseru (np. budyń, ciastko) i napoju (np. woda, piwo, karafka wina). Obiad jest więc najobfitszym posiłkiem dnia.

d) la merienda (podwieczorek) – godz. 17.00-17.30
Najczęściej – choć nie wyłącznie – podwieczorek jedzą dzieci. Mogą to być np. owoce, ciastko, jogurt, lody, czy też kanapka.
e) la cena (kolacja) – po godz. 22.00
La cena, czyli kolacja jest pod względem społecznym i towarzyskim najistotniejszym posiłkiem dnia, choć z reguły obiady są obfitsze. Spożywa się ją w towarzystwie całej rodziny lub też przyjaciół bardzo późno – najwcześniej około godz. 22.00-23.00. Zazwyczaj jest to jedno, porządne, spore danie (odpowiednik naszego drugiego dania), czyli np. ryba, mięso, gulasz, czy też paella. Do tego Hiszpanie popijają ten posiłek dobrym winem i uzupełniają tapas.

Sjesta
Bardzo podoba mi się zwyczaj sjesty (hiszp. siesta), który występuje w krajach południowej Europy. Jest on jak najbardziej uwarunkowany tamtejszym klimatem, gdyż latem w godzinach 14.00-17.00 jest tak gorąco, że na dworze trudno wytrzymać, więc Hiszpanie zamykają sklepy, urzędy, muzea lub banki i chowają się przed upałami. W czasie 2-3 godzinnej sjesty na ulicach robi się pusto. Po obfitym obiedzie wręcz wskazany jest odpoczynek w cieniu lub drzemka, która pozwala organizmowi około godz. 17.00-18.00 wrócić do normalnej pracy. Jest też udowodnione naukowo, że krótki sen w godzinach popołudniowych korzystnie wpływa na zdrowie i pozwala nam się zregenerować, dlatego też osobiście sam wprowadziłem u siebie taki zwyczaj.

Ciąg dalszy opowieści o Hiszpanii
Niniejszy artykuł jest pierwszym odcinkiem mojego bloga na temat Hiszpanii. Drugą część znajdziesz tutaj – czytaj.

Jeżeli podoba Ci się idea niniejszego bloga to proszę o jego udostępnienie, polubienie lub skomentowanie – dzięki temu ma on szanse dotarcia do szerszego kręgu odbiorów, a być może wśród nich są osoby, które bardzo potrzebują zawartych w nim informacji. Polecam także zapisanie się na mojego Newslettera – wtedy nie umknie Ci żaden odcinek tego bloga, a także polubienie mnie na Facebook-u i Instagramie.
Zdjęcie główne wykonałem w Torrevieja.
Copyright © 2022 Rafael del Viaje
Dzięki za artykuł, bardzo fajnie przedstawia Hiszpanię. Zawsze myślałem, że to demokratyczny kraj, ale ta historia o ocupas zmienia moje myślenie o nim. Świetnie łączysz gospodarkę z innymi tematami
Dziękuję Michale. Staram się utrzymywać podobny poziom także w innych artykułach, które Ci polecam
Kto socjalizmem wojuje od socjalizmu ginie. Radykalnie lewicowemu aktywiście, który całe życie walczył o prawa ocupas, żeby każdy mógl zająć czyjeć mieszkanie, dzicy lokatorzy zajęli jego mieszkanie. Komunistyczna rewolucja pożera własne dzieci… 😉
https://www.bankier.pl/wiadomosc/Radykalnie-lewicowowemu-aktywiscie-dzicy-lokatorzy-zajeli-mieszkanie-8565629.html
Rzeczywiście, tak to wygląda, że jeśli ktoś popierał odbieranie komuś własności, a jego samego to spotkało, to zupełnie inaczej na tom patrzy.