Przejdź do treści

Podróże ku wolności

Hiszpania – cz.2. Bogata kultura, nadmierny fiskalizm i walka z własnością

    Ten kraj przyciąga do siebie niczym gorąca i namiętna kochanka. Osobiście uwielbiam tę śródziemnomorska kulturę, piękne plaże, wspaniałe krajobrazy, oryginalne zabytki, czy też przyjaznych ludzi. Przeciętnemu Polakowi Hiszpania kojarzy się bowiem ze słonecznymi wakacjami nad morzem, z fiestą czyli radosną imprezą, ze słynną corridą, czyli walkami z bykiem, ze zmysłowym flamenco, z piękną, techniczną grą wspaniałych piłkarzy Realu Madryt lub FC Barcelony oraz z niezwykłymi odkryciami geograficznymi z epoki renesansu.

    Jednak czy ta legendarna Hiszpania jest rzeczywiście tak wspaniałym rajem na Ziemi, gdzie warto się przeprowadzić, zamieszkać i pracować lub prowadzić działalność gospodarczą? Zapewne zależy to od osobistych preferencji każdego z nas, jednak warto wiedzieć, że pod względem gospodarczym w ostatnich latach warunki życia w tym kraju zmieniły się na niekorzyść. Aby to sprawdzić warto zatem nieco bliżej przyjrzeć się temu państwu.

    Niniejszy artykuł jest drugim odcinkiem mojego bloga na temat Hiszpanii. Poprzednią część znajdziesz tutaj – czytaj.

    Co warto zobaczyć w Hiszpanii?

    To, że Hiszpania jest drugim najczęściej odwiedzanym przez turystów państwem świata to nie jest przypadek, lecz wynika to z niezwykłej atrakcyjności tego państwa. Do kraju tego każdego roku przybywają miliony turystów pragnących spędzić urlop na plażach wybrzeża Morza Śródziemnego (Costa Brava, Costa del Sol, Costa Blanca, Costa de la Luz), Balearów (Majorka, Minorka), czy też Wysp Kanaryjskich.

    Jednak Hiszpania to nie tylko plaże. Każdego roku około 200-300 tysięcy ludzi wędruje Szlakiem Św. Jakuba (o czym piszę niżej).

    Ponadto, dziesiątki milionów ludzi corocznie odwiedza niezwykle piękne i bogate architektonicznie miasta Hiszpanii takie jak Barcelona, Madryt, Granada, Sewilla, Walencja, Salamanka, Kordoba, Saragossa, czy też Palma de Mallorca. I tak przykładowo, w 2019r. do Barcelony przybyło 12 milionów turystów (mówi się tu nawet o tzw. Barcelona Turismo).

    Niesamowicie ciekawe są tu także natura oraz parki narodowe, gdzie żyje wiele  tamtejszych gatunków autochtonicznych i endemicznych – zarówno jeśli chodzi o florę, jak też i faunę. Wśród tych parków chciałbym m.in. wymienić Picos de Europa (pierwszy hiszpański Park Narodowy), Park Narodowy Sierra Nevada w Andaluzji (największy w tym kraju) i Park Narodowy Teide na Wyspach Kanaryskich (trzeci najwyższy wulkan świata), który w 2010 roku był drugim najczęściej odwiedzanym parkiem narodowym za Ziemi (i pierwszym w Europie). W Hiszpanii można zatem przez wiele lat żyć i zawsze znaleźć jakieś nowe atrakcyjne miejsca.

    OLYMPUS DIGITAL CAMERA

    Camino de Santiago – Szlak Świętego Jakuba

    Od czasów średniowiecza do miejscowości Santiago de Compostela położonej w Galicji (północno-zachodnia część Hiszpanii) biegnie Camino de Santiago, czyli słynny Szlak Świętego Jakuba – jednego z 12 apostołów. Santiago de Compostela jest więc jednym z najważniejszych i najstarszych miejsc pielgrzymkowych w Europie. Celem tych pielgrzymek jest znajdujący się w tamtejszej katedrze grób św. Jakuba Większego, którego szczątki – według tradycji – zostały tam przeniesione w VII wieku z Jerozolimy.

    Szlak Św. Jakuba jest wręcz stworzony dla samotnych pielgrzymów lub tez niewielkich grup, bez względu na religię i obywatelstwo, pragnących doświadczyć podczas swojej wędrówki ciszy i głębokiej przemiany duchowej. Specjalnie dla nich przeznaczone są nie tylko znajdujące się po drodze kościoły i kaplice, ale także dogodne miejsca noclegowe w tzw. albergues lub refugios (czyli w takich schroniskach dla pielgrzymów) prowadzonych przez kościół, gminy lub lokalne stowarzyszenia, albo też przez osoby prywatne w postaci tanich hosteli lub gospodarstw agroturystycznych.

    Wędrowcy dostają oficjalny paszport pielgrzyma wydawany przez Biuro Pielgrzyma w Santiago de Compostela (tzw. credencial), dzięki któremu mogą otrzymać nocleg w albergues i świadectwo potwierdzające odbycie pielgrzymki (tzw. compostela). Symbolem pielgrzymów wędrujących na Camino de Santiago są muszla jakubowa, kapelusz i kij.

    Wprawdzie Santiago de Compostela jest głównym celem Szlaku Świętego Jakuba, jednak prowadzą do niego różne drogi, z których każda jest niezwykła i pozwala na inne przeżycia duchowe. Tych dróg jest naprawdę sporo, ale najważniejsze z nich to m.in. Camino Francés (Francuska Droga św. Jakuba), Camino del Norte (Północna Droga św. Jakuba ), Via Regia (Szlak królewski), Camino Primitivo (Droga Pierwotna) i Camino Portugues (Portugalska Droga św. Jakuba). Co istotne, wiele z nich rozpoczyna się w miejscowościach Europy bardzo odległych od celu pielgrzymki (np. z Wilna, Paryża, Genewy, Lagos czy też Kalingradu) i przebiega przez wiele innych państw takich jak Litwa, Polska, Niemcy, Francja, Włochy, czy też Portugalia. Jako ciekawostkę dodam, że w Polsce już od średniowiecza istnieje wiele dróg Świętego Jakuba, które dzisiaj przeżywają ogromny renesans.

    Dlaczego Hiszpania jest tak bogata kulturowo?

    Od ponad trzech tysięcy lat Półwysep Iberyjski (czyli m.in. obszar dzisiejszej Hiszpanii) był podbijany przez różne państwa i cywilizacje. Można tu między innymi wymienić ludy iberyjskie, Celtów, Fenicjan, Greków, Kartaginę i Wizygotów. Jednak niewątpliwie największy wpływ na rozwój i kulturę znacznej części późniejszej Hiszpanii mieli Rzymianie (którzy podbili półwysep w III-I wieku p.n.e i panowali do tu V wieku n.e.) oraz islamscy Maurowie.

    Rzymianie odcisnęli bardzo mocne piętno podczas swojego panowania na dzisiejszej Hiszpanii, zaś ich ślady do dziś widać m.in. w języku (język hiszpański zaliczany jest do tzw. języków romańskich), kulturze (cywilizacja łacińska), prawie (opartym na prawie rzymskim), organizacji państwa i miast oraz w architekturze. Do dziś możemy podziwiać np. zbudowane za czasów rzymskich drogi (np. Vía Augusta i Vía de la Plata), akwedukty (np. akwedukt w Segowii), teatry (np. teatr rzymski w w Mérida), latarnie morskie (np. najstarsza latarnia morska na świecie w A Coruña), amfiteatry (np. Tarragona), kopalnie (np. kopalnia odkrywkowa w Las Médulas), czy też wille (np. Rzymskie wille „La Tejada” i „La Olmeda”).

    Kolejną cywilizacją, która bardzo wpłynęła na kształt dzisiejszej Hiszpanii, byli Arabowie, a ściślej Maurowie. Panowali oni tu bardzo długo, bo przez ponad 700 lat, gdyż najechali na Półwysep Iberyjski w 711r., zaś ich ostatnia twierdza padła w 1492 roku. Opanowali oni wtedy większość Półwyspu Iberyjskiego (tj. z wyjątkiem niewielkich obszarów na jego północnym zachodzie oraz baskijskich rejonów Pirenejów) i potem utworzyli potężne imperium nazwane al-Andalus. Co ciekawe, okres emiratu, a potem kalifatu słynął z akceptowania i tolerowania się nawzajem muzułmanów, katolików i żydów, zaś tamtejszy kalifat w X wieku nazywany jest złotym wiekiem islamu (do 1031r.). I nic dziwnego, bo państwo to w tym czasie znalazło się w okresie swojego największego rozkwitu i było jednym z centrów kulturalnych i intelektualnych naszego kontynentu, zaś klasyczna filozofia z czasów Rzymian była tam mocno pielęgnowana.

    Należy zauważyć, że do dziś na południu Hiszpanii największą atrakcją dla turystów są przede wszystkim mauretańskie zabytki. Maurowie pozostawili bowiem po sobie wspaniałą architekturę i dlatego warto odwiedzić m.in. takie miejscowości jak Granada, Toledo, Kordoba, czy też Sewilla. Do dziś jednymi z najciekawszych atrakcji w całej Hiszpanii są takie perły architektury jak np. Alhambra w Granadzie, Mezquita w Cordobie, czy też pałac Alkazar w Sewilli.

    Ponadto Maurowie mocno wpłynęli na język hiszpański. Przyjmuje się bowiem, że wyrazy o korzeniach arabskich lub też wyrazy pochodne stanowią dziś aż około 8% słów w języku hiszpańskim. I tak przykładowo, pochodzenia arabskiego są takie słowa jak azúcar (cukier), ajedrez (szachy), cifra (cyfra), aduana (urząd celny), alquilar (wynajmować), alfombra (dywan), czy też almohada (poduszka).

    Praktycznie zaraz po najeździe Maurów na Półwysep Iberyjski rozpoczęła się tzw. rekonkwista, czyli walka chrześcijan o wyparcie Maurów z tego półwyspu. Chociaż Maurowie podbili te ziemie jedynie w 21 lat to ich odzyskanie, czyli rekonkwista, trwała aż ponad 770 lat i ostatecznie zakończyła się w 1492 roku upadkiem Granady – ostatniego bastionu Maurów na Półwyspie Iberyjskim.

    Do klęski mauretańskiej w dużym stopniu przyczyniło się zjednoczenie chrześcijan oraz małżeństwo zawarte w 1469 roku przez Ferdynanda II Katolickiego i Izabelę I Katolicką, dzięki któremu powstało Królestwo Hiszpanii.

    Wskutek odważnego wsparcia przez Ferdynanda i Izabelę ekstremalnie drogiej i ryzykownej wyprawy Krzysztofa Kolumba do Nowego Świata podróżnik ten odkrył Amerykę (a był to okres tzw. wielkich odkryć geograficznych), zaś Hiszpania stała się jedną z największych potęg kolonialnych w historii świata.

    Nastąpił wtedy okres tzw. konkwisty (hiszp. conquista – zdobycie, podbój), czyli wypraw od końca XV wieku w celu podboju nowo odkrytych terytoriów. Najsłynniejszymi konkwistadora byli m.in. Hernán Cortés, który dokonał podboju imperium Azteków w dzisiejszym Meksyku oraz Francisco Pizarro, który zdobył imperium Inków w dzisiejszym Peru.

    Rozpoczęła się Złota Era tego kraju, zaś o Hiszpanii mówiło się, że jest imperium, nad którym nigdy nie zachodzi słońce (hiszp. el imperio en el que nunca se pone el sol). I nic dziwnego, bo w swoim najlepszym okresie pod panowaniem hiszpańskim znalazły się m.in.: Meksyk (tzw. Nowa Hiszpania), Kalifornia, Teksas, Floryda, Luizjana, większość Ameryki Środkowej, cała Ameryka Południowa z wyjątkiem dzisiejszej Brazylii (kolonia portugalska), Wyspy Kanaryjskie, Ceuta, Melilla, Filipiny, (dzisiejsze) Mariany, (dzisiejszy) Tajwan, (dzisiejsza) Gwinea Równikowa, czy też (dzisiejsza) Sahara Zachodnia.

    Jednak klęska tzw. Wielkiej Armady (czyli ogromnej floty hiszpańskiej) w 1588 roku spowodowała utratę hiszpańskiej dominacji na morzu na rzecz Anglików i rozpoczęła proces stopniowego słabnięcia tego imperium.

    Szczególnie na początku XIX wieku w hiszpańskich posiadłościach w Ameryce Południowej i Środkowej miało miejsce szereg wojen narodowo-wyzwoleńczych, na skutek których kraj ten utracił wszystkie swoje terytoria w Ameryce Południowej na rzecz nowo powstałych republik. W 1898 roku doszło do wojny z USA, na skutek której Hiszpania utraciła swoje ostatnie kolonie w Ameryce Środkowej, czyli Kubę i Portoryko. W 1976 roku niepodległość uzyskała Sahara Zachodnia, a Hiszpania przestała być państwem kolonialnym.

    Ważnym wydarzeniem mającym wpływ na kształt dzisiejszej Hiszpanii była wojna domowa (Guerra Civil Española), która miała miejsce w latach 1936-1939. Jej skutkiem było przejęcie władzy przez generała Francisco Franco i wprowadzenie tam dyktatury wojskowej, która trwała do jego śmierci w 1975 roku. Wówczas przywrócono w Hiszpanii monarchię, władzę przejął król Juan Carlos I z dynastii Burbonów, który wprowadził w tym państwie reformy demokratyczne. O obecnym ustroju w Hiszpanii napisałem w poprzednim odcinku mojego bloga – czytaj.

    Proces likwidacji gotówki w Hiszpanii

    W Hiszpanii – podobnie jak niestety w coraz większej ilości państw świata – trwa proces stopniowej likwidacji gotówki, który jest w żywotnym interesie banków i państwa, gdyż mogłyby one wtedy w 100 % kontrolować wszystkich obywateli. Walka z gotówką odbywa się tam jednocześnie na kilku różnych płaszczyznach – od płaszczyzny bankowej, poprzez płaszczyznę medialną (np. różne artykuły w prasie zniechęcające do płacenia gotówką), aż po płaszczyznę prawną (bardzo niekorzystne dla gotówki zmiany ustawodawcze). Więcej o trwającym procesie likwidacji gotówki przeczytasz tutaj.

    I tak, pod koniec 2021r. w Hiszpanii radykalnie zaostrzono (i tak surowe już) przepisy i obniżono limit płatności w gotówce z 2.500 EUR jedynie do 1.000 EUR. Dodać trzeba, że każda płatność przekraczająca kwotę 1.000 EUR obowiązkowo musi być tam dokonywana za pomocą pieniądza elektronicznego (np. kartą płatniczą, przelewem bankowym) w celu zarejestrowania przez państwo takiej transakcji, zaś każde przekroczenie przy płaceniu dozwolonej kwoty gotówkowej będzie skutkować wysokimi sankcjami pieniężnymi. Nie muszę chyba nikomu tłumaczyć, że 1.000 EUR nie jest dużą kwotą nawet w Polsce, a tym bardziej w państwach zachodnich, gdzie z reguły zarobki i ceny są znacznie wyższe niż w Polsce.

    Oprócz tego wszystkie banki w Hiszpanii mają obowiązek zarejestrować każdy ruch na rachunku bankowym przekraczający kwotę 3.000 EUR i bezpośrednio poinformować o tym hiszpański Urząd Skarbowy w celu jego zweryfikowania (obowiązek denuncjacji), gdyż każda taka transakcja musi zostać wyjaśniona przez posiadacza konta w celu uniknięcia kary grzywny. Zwracam więc tu uwagę na coraz bardziej totalitarną kontrolę finansów ludzi przez państwo, gdyż wprowadzono tam nie tylko „śmiesznie” niskie limity płatności gotówką, lecz także obywatel musi dodatkowo tłumaczyć się ze stosunkowo niskich płatności bezgotówkowych. Innymi słowy, zamiast szukać i karać przestępców kryminalnych państwo zaczęło inwigilować własnych obywateli, kontrolować ich i ścigać za to, że w ogóle posiadają pieniądze. I do tego potrzebna jest właśnie eliminacja gotówki.

    Ponadto, usunięcie gotówki lub przynajmniej ograniczenie jej do niewielkiego marginesu wszystkich transakcji leży też w żywotnym interesie sektora bankowego. Dlatego też banki od wielu lat także uczestniczą w procesie stopniowej likwidacji gotówki.

    Warto zwrócić uwagę na fakt, że w Hiszpanii coraz częściej likwiduje się bankomaty i oddziały kasowe w bankach oraz zamykane są placówki bankowe w wielu miejscowościach, a zwłaszcza w tych małych lub średnich. W samym tylko pierwszym półroczu 2022 roku zlikwidowano tam ponad 1100 bankomatów, skutkiem czego prawie pół miliona mieszkańców tego kraju do najbliższego banku lub bankomatu ma odległość ponad 5 kilometrów. Jak donosi hiszpański dziennik “El Independiente” – ponad 700.000 emerytów w tym kraju nie ma dostępu ani do banku ani też do bankomatu, skutkiem czego hiszpańska poczta (Correos) zmuszona jest dostarczać im pieniądze w gotówce za pośrednictwem poczty lub listonosza.

    OLYMPUS DIGITAL CAMERA

    Wojna hiszpańskiego rządu z właścicielami nieruchomości

    Od 2018 roku w Hiszpanii rządzi Hiszpańska Socjalistyczna Partia Robotnicza (PSOE), co powoduje, że na rynek najmu mieszkań w tym kraju wpływają coraz bardziej socjalistyczne i antyrynkowe ograniczenia prawne. Wprawdzie propaganda lewicowego rządu uzasadnia to walką ze wzrostem cen nieruchomości, ale tak naprawdę to właśnie taka polityka tamtejszych władz powoduje tę patologiczną sytuację na rynku nieruchomości i wzrost tych cen. Dlatego też prawo własności nieruchomości jest poważnie ograniczone w Hiszpanii, właściciele lokali są traktowani przez tamtejszy rząd jak jacyś „kapitalistyczni krwiopijcy”, zaś wynajem mieszkania w Hiszpanii to coraz bardziej ryzykowna inwestycja. Gdybym tylko posiadał mieszkanie w tym pięknym, słonecznym kraju to sam pięć razy wcześniej zastanowiłbym się, czy w ogóle opłaca mi się je wynająć.

    O bardzo rozpowszechnionym w całym kraju i popieranym przez socjalistyczny rząd w Madrycie zjawisku tzw. ocupas (czyli dzikich lokatorów) szeroko napisałem w pierwszej części wpisu na temat Hiszpanii na tym blogu (czytaj). Przypomnę teraz jedynie, że chodzi tu o nielegalne zajmowanie cudzych domów i mieszkań przez ocupas, zaś jeżeli taki dziki lokator będzie przebywał w cudzym domu przez ponad 48 godzin to wówczas prawo go chroni i może on tam legalnie zamieszkać, a właściciel zgodnie z prawem nie może go wyrzucić.

    Lewicowy rząd premiera Pedra Sáncheza już w 2019r. wprowadził przepisy prawne dające wspólnotom autonomicznym (czyli tamtejszym prowincjom) prawo do administracyjnego ustalania i regulowania wysokości czynszów za najem nieruchomości. Z tych unormowań zaraz skorzystała Katalonia, która szybko wprowadziła u siebie rozwiązania daleko wykraczające poza przyjęte przez rząd przepisy i cywilnoprawną zasadę swobody umów. Na szczęście sporą część katalońskich przepisów uchylił hiszpański Sąd Konstytucyjny, który tak nadmierną ingerencję na rynku mieszkaniowym uznał za niekonstytucyjną.

    Następnie w 2021 roku uchwalono tzw. Ustawę o Wynajmie, która uprawnia urzędników państwowych do administracyjnego ustalania limitów czynszów wynajmowanych mieszkań w niektórych częściach kraju, a także upoważnia państwo do kontrolowania cen na rynku wynajmu nieruchomości. Ustawa ta umożliwia także państwu zablokowanie najmu w przypadku tzw. umów krótkoterminowych. Ponadto przewidziano tam, że osoby posiadające ponad 10 mieszkań nie będą mogły podnosić wysokości czynszu najmu, który musi pozostać na dotychczasowym poziomie lub zostać obniżony.

    Z własnością bezpośrednio wiąże się też kwestia klasy średniej. W Hiszpanii w ostatnich latach w bardzo szybkim tempie ubożeje klasa średnia, która historycznie była zawsze grupą w największym stopniu powodującą rozwój społeczeństw i państw. Klasa średnia ma więc fundamentalne znaczenie dla stabilności gospodarczej i społecznej kraju. Im bowiem jest ona liczniejsza, tym większy dobrobyt i rozwój danego narodu. Niestety polityka kilku ostatnich lat spowodowała, że w Hiszpanii grupa ta skurczyła się do poziomu z lat 90-tych XX wieku i dalej spada. Nie wróży więc to dobrze temu państwu. Na temat klasy średniej gorąco polecam Ci przeczytać mój artykuł – tutaj.

    Podatki w Hiszpanii

    Na pewno część osób marzy o zakupie nieruchomości w słonecznej Hiszpanii, a nawet o zamieszkaniu tam w jakiejś malowniczej nadmorskiej miejscowości. Warto jednak wiedzieć, że wiąże się to z wejściem w dość surowy reżimem hiszpańskiego systemu podatkowego.

    I tak, przy zakupie nieruchomości płaci się podatek VAT (hiszp. IVA) w bardzo wysokiej stawce, bo aż 10 %, lub też podatek transferowy (ITP) od ceny zakupu domu. Jeżeli więc nieruchomość kosztuje 150.000 euro to podatek ten wynosi aż 15.000 euro, czyli wielokrotnie więcej niż w Polsce przy zakupie nieruchomości.

    Natomiast gdyby ktoś chciałby np. wynajmować mieszkanie w Hiszpanii to z tytułu wynajmu musi płacić 19% od przychodów z wynajmu, pomniejszonego jednak o jego koszty.

    Warto też wiedzieć, że jeżeli ktoś posiada nieruchomość w Hiszpanii to musi także zapłacić podatek od nieruchomości o nazwie IBI (Impuesto sobre bienes inmuebles), który wynosi ponad 0,4 – 1,1 % wartości katastralnej nieruchomości rocznie. Obowiązuje on zarówno rezydentów, jak też i nierezydentów, którzy płacą podatek także od tzw. potencjalnego przychodu z najmu.

    Ponadto, w Hiszpanii istnieje coś takiego jak podatek majątkowy, który co do zasady płaci się od aktywów posiadanych według stanu na ostatni dzień roku kalendarzowego w stawce od 0,2 do 2,5%, jeśli wartość aktywów przekracza 700.000 euro.

    Jeśli zaś ktoś uzyskuje dochody w Hiszpanii (np. z pracy) to musi zapłacić tamtejszemu fiskusowi podatek dochodowy od osób fizycznych.

    Hiszpania jest państwem składającym się ze wspólnot autonomicznych (np. Andaluzja, Galicja, Katalonia, Mursja, itp.) posiadających sporą niezależność w kwestii podatków i dlatego stawki podatkowe mogą tam być zróżnicowane w zależności od regionu zamieszkania.

    Co istotne, podatek dochodowy jest inny dla osób będących tzw. rezydentami w Hiszpanii i nazywa się I.R.P.F. (Impuesto sobre la Renta de las Personas Físicas), a jeszcze inny dla tzw. nierezydentów i nosi miano I.R.N.R. (Impuesto sobre la Renta de no Residentes). W tym miejscu wyjaśnię jedynie, że rezydentem podatkowym w Hiszpanii jest każda osoba, która przebywa na terenie terenie tego kraju ponad 183 dni, bądź gdy posiada centrum zainteresowań osobistych w tym kraju.

    Nierezydenci będący obywatelami UE płacą podatek dochodowy w stawce 19%, zaś Ci spoza Unii Europejskiej w stawce 24 %.

    Natomiast w przypadku rezydentów podatek ten jest progresywny, czyli im większy ktoś uzyskuje dochód tym większą stawkę podatku płaci.

    Dodać należy, iż w podatku tym zawarte są też podatki miejscowe (np. na wspólnoty autonomiczne) i dlatego jego wysokość może różnić się w zależności od miejsca regionu zamieszkania.

    Co istotne, Hiszpania i Polska zawarły umowę o unikaniu podwójnego opodatkowania przy wykorzystaniu tzw. metody wyłączenia z progresją, co oznacza, że w przypadku obowiązku złożenia deklaracji podatkowej przed polskim urzędem skarbowym należy także wykazać dochód uzyskany w Hiszpanii, ale nie będzie on opodatkowany przez polskiego fiskusa.

    Z kolei stawka podstawowa podatku od towarów i usług (VAT) w Hiszpanii wynosi 21 % i dotyczy wszystkich towarów i usług, których nie obejmuje tzw. zmniejszona stawka VAT (czyli stawka 10%, 4% tzw. stawka zerowa). Stawka ta jest zatem trochę niższa niż w Polsce, gdzie podstawowa stawka podatku VAT wynosi 23 %.

    Podsumowanie

    Hiszpania jest krajem, który bardzo lubię i teoretycznie mógłbym tam zamieszkać, tym bardziej, że znam język hiszpański. Uwielbiam tamtejszą niezwykłą kulturę, jak też ogromnie ciekawą historię. Odpowiada mi panujący tam klimat oraz kuchnia, która jest oryginalna i smaczna, a jednocześnie niezwykle zróżnicowana regionalnie oraz bogata gatunkowo. Bardzo podoba mi się też otwartość, luz i usposobienie Hiszpanów. Jest to też jeden z najciekawszych krajów na świecie do zwiedzania, gdzie znajduje się mnóstwo pięknych miejsc stworzonych zarówno przez naturę (góry, parki narodowe, morze, ocean, plaże), jak też i człowieka (miasta, zamki, kościoły, pałace, muzea). Ilość atrakcji turystycznych jest tam tak ogromna, że pod tym względem przewyższa wiele innych państw, dzięki czemu Hiszpania stała się drugim najczęściej odwiedzanym krajem świata. Jest zatem tam co robić.

    Jednak nie mogę przemilczeć tego, że kraj ten podąża obecnie w złym kierunku. Będący tam u sterów władzy socjalistyczny rząd niszczy wolny rynek w tym kraju, podwyższa podatki oraz prowadzi politykę opartą m.in. na rozdawnictwie i zasiłkach. Polityka nadmiernego fiskalizmu, ograniczeń w turystyce, „drukowania” pieniędzy, wysokiej inflacji, przy jednocześnie niskich stopach procentowych doprowadziły do tego, że hiszpański dług publiczny przekroczył w pierwszym kwartale 2022r. 1,45 bln euro, co stanowi najwyższy poziom zadłużenia tego kraju w historii. Lewicowe rządy i ingerencja władzy w gospodarkę doprowadziły do tego, że bezrobocie wśród młodych Hiszpanów jest największe w Europie i od wielu lat stanowi bardzo podstawowy problem społeczny. Dzięki temu wielu młodych Hiszpanów po ukończeniu pełnoletności nadal mieszka z rodzicami i mówi się tu o straconym pokoleniu.

    Moje przerażenie budzi złe traktowanie przedsiębiorców oraz brak poszanowania własności w tym kraju, a szczególnie bezmyślna i szkodliwa ingerencja państwa w tamtejszy rynek nieruchomości i wynajmu. Za zupełny szczyt absurdu uważam to, że zamiast bronić właściciela, któremu ktoś bezprawnie włamał się do domu i w nim zamieszkał, lewicowe prawo hiszpańskie stoi po stronie tzw. ocupas, czyli dzikich i nielegalnych lokatorów.

    Dlatego też bałbym się kupić jakąkolwiek nieruchomość w Hiszpanii i mocno zastanowiłbym się, czy chciałbym tam założyć jakąkolwiek działalność gospodarczą. Jednak są to wady, które w przyszłości mogą ulec zmianie. Poza tym, wybór swojego centrum życiowego jest kwestią bardzo indywidualną i dlatego każdy z nas zwraca uwagę na inne rzeczy. Wierzę zatem, że Hiszpania zmieni swój kurs i będzie krajem, który poleciłbym do zamieszkania.

    Poprzedni odcinek tej opowieści o Hiszpanii znajdziesz tutaj – czytaj.

    Postaw mi kawę

    Na zakończenie ma do Ciebie prośbę. W prowadzenie tego bloga i podcastu wkładam sporo serca i czasu. Treści te są dostępne za darmo, a przygotowując je zazwyczaj popijam kawę (uwielbiam kawę!). Jeśli uważasz je za wartościowe, a chcesz wesprzeć moją działalność w internecie, to… możesz mi postawić wirtualną kawę! 🙂

    Odbywa się to za pomocą platformy Buy coffee.to.

    Szczegóły znajdziesz w linku poniżej.

    Klikając w ten link przejdziesz do mojego profilu, gdzie w prosty sposób możesz postawić mi kawę.

    Postaw mi kawę na buycoffee.to

    Jeżeli podoba Ci się idea niniejszego bloga to proszę o jego udostępnienie, polubienie lub skomentowanie – dzięki temu ma on szanse dotarcia do szerszego kręgu odbiorów, a być może wśród nich są osoby, które bardzo potrzebują zawartych w nim informacji. Polecam także zapisanie się na mojego Newslettera – wtedy nie umknie Ci żaden odcinek tego bloga, a także polubienie mnie na Facebook-u i Instagramie.

    Zdjęcie główne wykonałem w miejscowości Santander.

    Copyright © 2022 Rafael del Viaje

    2 komentarze do “Hiszpania – cz.2. Bogata kultura, nadmierny fiskalizm i walka z własnością”

    1. Podoba mi się, że bardzo szeroko patrzysz na to państwo. Dzięki temu dobrze zastanowiłabym się, czy warto kupić mieszkanie w Hiszpanii. Pozdrawiam i życzę dalszych tak wspaniałych wpisów na blogu

      1. Dziękuję Ci Aniu za miłe słowa. Pamiętaj, że Hiszpania to naprawdę wspaniały kraj, choć rzeczywiście trochę szkoda, że tego typu przepisy tam się wprowadza

    Dodaj komentarz

    Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *