Jeszcze nie tak dawno temu ten stosunkowo mało znany u nas kraj uważany był za najbiedniejsze państwo Europy, które raczej nie kojarzyło nam się zbyt dobrze. Przez wiele lat panował tam bowiem bardzo surowy reżim komunistycznego dyktatora Envera Hodży, którego rządy przyczyniły się do nędzy mieszkańców, zacofania gospodarczego oraz izolacji międzynarodowej Albanii. Swoją politykę oparł on na kulcie jednostki w stylu północnokoreańskim, na sieci tajnej policji politycznej Sigurimi i na agresywnym ateizmie państwowym.
Jednak zmiany polityczne i wolnorynkowe w latach 90-tych XX wieku spowodowały dość znaczny rozwój tego państwa. Kiedy ostatnio odwiedziłem po raz pierwszy w życiu Albanię byłem bardzo pozytywnie zaskoczony. Kraj ten ma bowiem bardzo bogatą historię sięgającą aż czasów starożytności, wspaniałe zabytki z wielu epok i kręgów kulturowych, wielkie możliwości rozwoju, a nade wszystko wspaniałą, piękną i dziewiczą naturę. Dodam także, iż jest to jedno z najtańszych obecnie państw w Europie, a jest tu co robić, gdyż obok dwóch pięknych i ciepłych mórz (Adriatyk i Morze Jońskie) Albania pokryta jest w 80 % wysokimi górami. Zapraszam więc Was do Albanii.

Kilka słów o Albanii
Nie każdy wie, że Albańczycy to bardzo stary naród wywodzący się od starożytnych Ilirów, którzy mieszkali w mieście Durres na długo przed założeniem tu kolonii greckiej w 627 r p.n.e. Albańczycy mówią językiem albańskim, który wprawdzie wywodzi się z grupy języków indoeuropejskich, jednak nie jest on podobny do żadnego innego języka w Europie.
Podobno na świecie żyje około 10 milionów Albańczyków, z czego jednak jedynie około 3 milionów z nich w samej Albanii. Większość osób tej narodowości mieszka bowiem za granicą, głównie na terenie Kosowa, Macedonii Północnej, Włoch, Grecji, Niemiec, czy też Czarnogóry.

Albania jest demokratyczną republiką o ustroju parlamentarnym ze stolica w Tiranie, zaś ustrój tego państwa oparty jest o konstytucję z 1998r.
Walutą są tutaj leki, które oznacza się skrótem ALL, przy czym obecnie 100 leków to około 4 zł (1 ALL to około 4 groszy).
Jako ciekawostkę dodam, że zwyczajowo obchodzi się tu dwa wesela, pierwszego dnia (np. w sobotę) odbywa się wesele dla rodziny panny młodej, zaś kolejnego (np. w niedzielę) – dla rodziny pana młodego.

Kultura śródziemnomorska
Kiedy po raz pierwszy przyjechałem do Albanii od razu poczułem się, że jestem w kraju basenu Morza Śródziemnego. Na pewno wynika to w dużym stopniu z klimatu śródziemnomorskiego, gdyż są tu upalne i suche lata oraz deszczowe i łagodne zimy (choć w górach panuje klimat kontynentalny z mroźnymi i śnieżnymi zimami). Podobnie jak we Włoszech, Chorwacji, Grecji, czy też Hiszpanii ludzie rano jedzą tu raczej skromne i lekkie śniadania, często na słodko, popijając je tylko kawą. Sporo jest tu też lokali, gdzie praktycznie serwuje się tylko kawę, która często kosztuje jedynie 100 ALL, czyli obecnie około 4 złotych.

Ze względu na wysokie temperatury panujące w ciągu dnia Albańczycy latem chowają się przed tymi upałami i na ulicach jest raczej pusto. Natomiast wieczorem ludzie tłumami wychodzą na miasto, wszędzie spacerują albo też spędzają czas w różnych restauracjach, knajpkach lub lokalach. Na ulicach toczy się wtedy życie, jest głośno i wesoło.

Kraina dwóch mórz, gór i uroczej natury
Dla mnie największą atrakcją Albanii jest tamtejsza przyroda i natura – często dzika, czasami dziewicza i dotychczas jeszcze nie zniszczona poprzez masową turystykę (i oby nigdy to nie nastąpiło). Nie tak łatwo już dziś bowiem znaleźć podobne państwo w Europie, które uchowałaby się przed ekspansją przemysłu, inwazją globalizmu, czy też tłumami turystów (może pod tym względem trochę podobna jest tu Rumunia – czytaj). Wynika to pewnie z wieloletniej izolacji międzynarodowej i dotychczas niskiej popularności Albanii wśród turystów. Zapewne bowiem większość osób dotąd bardzo mało wiedziało o Albanii albo też miało dość stereotypowy pogląd na to państwo (np. że jest to „dziki” kraj, który należy omijać „szerokim łukiem”). Tymczasem pod względem atrakcyjności, wspaniałych widoków i różnorodności kulturowej kraj ten nie ma czego się wstydzić, gdyż jego walory naturalne nie odbiegają od wielu innych „topowych” miejsc na Ziemi.

Albania jest niewielkim państwem o powierzchni 28.748 km2, czyli nieco mniejszym niż nasze województwo wielkopolskie. W języku albańskim kraj ten nazywa się Shqipëria, czyli Kraina Orłów. Jest to państwo śródziemnomorskie położone w zachodniej części Półwyspu Bałkańskiego. Od strony północnej graniczy z Czarnogórą i Kosowem, od wschodu z Macedonią Północną, zaś od południa z Grecją.
Natomiast po zachodniej stronie kraju znajdują się dwa morza, tj. Morze Adriatyckie (w części północnej) oraz Morze Jońskie (w części południowej), które spotykają się w okolicach miejscowości Vlorë (pol. Wlora) na Przylądku Karaburun. Będąc we Vlorë widziałem jak te dwa morza stykały się ze sobą i możecie mi uwierzyć, że łatwo można odróżnić, które jest które (Adriatyk ma bardziej typową barwę, natomiast Morze Jońskie ma piękniejszy odcień koloru niebieskiego, który czasami przechodzi w turkus).

Różnica między nimi jest też taka, że na wybrzeżu Morza Adriatyckiego (270 km) mamy długie, szerokie i piaszczyste plaże oraz płytkie wody. Z kolei na wybrzeżu Morza Jońskiego (150 km) plaże są albo krótkie, białe i piaszczyste albo też skaliste (chwilami przypominają mi urocze skaliste zatoczki w Grecji), natomiast woda jest od razu głęboka przy samym brzegu (słynna Riwiera Albańska). Wzdłuż wybrzeża ciągną się też wspaniałe laguny.
Osobiście uważam, że warto odwiedzić wybrzeża obydwu tych mórz, aby mieć porównanie między nimi, natomiast zazwyczaj więcej turystów wybiera Morze Jońskie (szczególnie okolice mocno skomercjalizowanej miejscowości Saranda na południu kraju) i dlatego tam jest bardziej tłoczno, a ceny są wyższe. Z tego też względu dla osób, które chcą wypocząć nad morzem, polecam mniejszą miejscowość nad Adriatykiem, gdzie jest taniej i bardziej kameralnie (mniej ludzi).

Jeżeli więc ktoś zastanawia się, czy na wakacje wybrać się w góry, czy też nad morze to powinien koniecznie pojechać do Albanii, gdyż wówczas będzie miał możliwość skorzystać i z jednego i z drugiego. Warto bowiem pamiętać, że jest to kraj mocno górzysty, który prawie w 80 % pokryty jest górami. Jest też drugim państwem w Europie pod względem średniej wysokości nad poziomem morza (708 m. n.p.m.). Jednym z najpiękniejszych miejsc w tym państwie są Góry Północnoalbańskie (tzw. Alpy Albańskie), gdzie wręcz trzeba odwiedzić dolinę rzeki Valbony oraz okolice miejscowości Theth. Ale warto też pochodzić po górach w centralnej części kraju, gdzie znajduje się Korab – najwyższy szczyt w tym kraju (2764 m n.p.m.), a także góry w południowej Albanii, gdzie leży święta góra Tomor (2.417 m n.p.m.).

W państwie tym są także i piękne jeziora, jak choćby Jezioro Szkoderskie w północnej części kraju (które częściowo znajduje się też w Czarnogórze) albo też Jezioro Ochrydzkie lub Jezioro Prespa w środkowo-wschodniej części kraju (które częściowo znajdują się też w Macedonii Północnej).
Jednak moje najwspanialsze chwile w Albanii spędziłem podczas rejsu Jeziorem Koman. Koman to niesamowite miejsce dla piewców przyrody i miłośników natury, które ma długość ponad 32 km. Ten wspaniały podłużny zbiornik wodny z wszystkich stron otaczają majestatyczne góry. Czułem się jakbym płynął między norweskimi fiordami, tyle że w czasie rejsu byłem dodatkowo smagany wiatrem i mogłem opalać się w ciepłych promieniach słonecznych (a było ponad 30 stopni Celsjusza). Bardzo Wam polecam to górskie kręte jezioro, które wydaje się dziewiczym, dzikim i oddalonym od człowieka fragmentem natury, dzięki czemu można tu psychicznie odpocząć od zgiełku dnia codziennego.

Czy Albania jest krajem muzułmańskim?
Albania jest jedynym krajem w Europie, w którym większość mieszkańców stanowią osoby wyznające islam. Wygląda to w przybliżeniu mniej więcej tak, że około 60 % społeczeństwa to muzułmanie, zaś około 30 % to chrześcijanie. Jednak pośród chrześcijan około 2/3 to prawosławni (20% całości), a 1/3 to katolicy (10% całości). Wśród pozostałych dziesięciu procent większość to ateiści, a potem wyznawcy innych, pomniejszych religii (np. bektaszijja, bahaizm). Będąc w Albanii odwiedzałem zarówno meczety, jak też i cerkwie prawosławne lub też kościoły katolickie, które były konfiskowane lub niszczone w czasach totalitaryzmu, ale po upadku komunizmu najczęściej zostały one zwrócone właścicielom. Większość katolików mieszka w północnej części Albanii, szczególnie w górach i w rejonie Szkodry.

Jeżeli zaś chodzi o muzułmanów w Albanii to dość istotnie różnią się oni od swoich współwyznawców w krajach Bliskiego Wschodu, Turcji, czy też innych krajów islamskich. Przede wszystkim, stosunek do religii jest tam bardzo luźny, a nawet określiłbym go jako liberalny. Rzadko która kobieta nosi tam burkę, czy też hidżab – nawet jeśli uważa się za muzułmankę. Tak naprawdę ubierają się one podobnie jak kobiety w Polsce lub w zachodniej Europie.
Podobnie jest ze spożywaniem alkoholu. W Albanii pije się dużo tzw. raki, czyli popularnego tam wysokoprocentowego alkoholu (podobny do chorwackiej rakiji), a religia w ogóle nie przeszkadza mieszkańcom tego kraju w piciu tego trunku.

Moim zdaniem, duży wpływ na to miał fakt, że Albania była jedynym krajem na świecie, który oficjalnie zakazał jakichkolwiek praktyk religijnych. Za czasów reżimu Envera Hodży kraj ten bowiem zadeklarował się jako państwo ateistyczne i przez kilkadziesiąt lat w sposób brutalny czynnie walczył z jakąkolwiek religią, praktykami religijnymi i fizycznie mordował duchownych muzułmańskich, prawosławnych i katolickich. Wielu muzułmańskich imamów oraz popów prawosławnych na skutek okrutnych tortur wyparło się też swojej „pasożytniczej” przeszłości. Po upadku komunizmu w Albanii religie zaczęły się z powrotem odradzać, ale proces przymusowej ateizacji prowadzony w latach 1967-1991 do dziś ma wpływ na mieszkańców tego kraju.
Nie każdy też wie, że najsłynniejszą na świecie Albanką była Agnes Gonxha Bojaxhiu, czyli Matka Teresa z Kalkuty – założycielka zgromadzenia Misjonarek Miłości, laureatka Pokojowej Nagrody Nobla z 1979r. oraz święta Kościoła Katolickiego.

Kraina Mercedesów
Dzisiejsza Albania to swoista kraina Mercedesów. Za czasów reżimu Envera Hodży Albania była jednym z nielicznych państw świata, w których obowiązywał zakaz posiadania i poruszania się prywatnymi samochodami. Przypuszczam, że zakaz ten spowodował to, iż mieszkańcy tego kraju po latach tego tragicznego ustroju mieli swoisty „kompleks” na punkcie samochodów. Po upadku komunizmu symbolem luksusu stał się tu właśnie Mercedes.
Z moich obserwacji wynika, że ¾ samochodów w Albanii to marki niemieckie, z czego 80 % to Mercedesy. Oczywiście, czasem spotkać tu można także i inne niemieckie marki, takie jak np. BMW lub Audi, ale są one tu o wiele mniej popularne niż Mercedesy, które są tutaj widoczne nieomal wszędzie. Zauważyłem tu zarówno stare Mercedesy typy W124, czy też 190, jak też i nowe Mercedesy klasy E. Prawie każdy Albańczyk marzy o tym, aby posiadać własnego Mercedesa. Całkiem sporo jest tu też VW Golf.

Albania w rankingu wolności gospodarczej
Warto odnotować, że według wskaźnika wolności gospodarczej IEF (ang. Index of Economic Freedom) za 2022r. Albania zajmuje w nim dość słabe 50. miejsce na świecie. To miejsce w tym rankingu zalicza ją do krajów określonych jako „Mostly free” (w większości wolne). Wyjaśniam przy tym, że wskaźnik ten corocznie publikowany jest przez The Wall Street Journal oraz Heritage Foundation, zaś wyższy wynik punktowy danego kraju oznacza większą wolność gospodarczą oraz mniejszy zakres interwencji państwa w gospodarkę. Jest to miejsce jeszcze niższe niż Polska, która w tym rankingu zajmuje obecnie dopiero 39. miejsce (i nic dziwnego, bo w naszym kraju coraz trudniej prowadzi się działalność gospodarczą, zwłaszcza po Nowym Polskim Ładzie). Musimy jednak pamiętać, że Albania „startowała” ze znacznie niższego pułapu niż Polska. Natomiast spośród 45 państw Europy w tym rankingu Albania jest na 30. miejscu, co wprawdzie stawią ją poniżej średniej europejskiej, ale jednak powyżej średniej światowej. Więcej zaś o tym rankingu znajdziesz tutaj – czytaj.

Kraina bunkrów
W marcu 1971r. podczas zgromadzenia plenum Komunistycznej Partii Albanii władze zdecydowały o ufortyfikowaniu całego państwa. Wynikało to m.in. z chorych obaw totalitarnego dyktatora Envera Hodży, który był ogarnięty paranoicznym strachem przed inwazją na Albanię ze strony państw zachodnich, Jugosławii, czy też Związku Radzieckiego lub Chin, z którymi się pokłócił. Wybudowano wówczas kilkaset tysięcy schronów i bunkrów w całej Albanii, z czego większość (niestety) istnieje do dzisiaj.
Wiele z nich zburzono, ale część nadal wykorzystuje się w jakiś pomysłowy sposób np. jako kawiarnie, muzeum. Jednak niestety z reguły „psują” one swoim widokiem piękno tego kraju, tym bardziej, że ludzie często traktują je jako składowisko śmieci. Do dziś jako charakterystyczną pamiątkę z Albanii można też kupić miniaturkę w formie bunkra, np. popielniczki.

Sam też zwiedziłem jeden z najpopularniejszych z nich, tj. Bunk’art2 w Tiranie, który znajduje się pod siedzibą samego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. W razie ataku atomowego mieli się w nim schronić najważniejsi dygnitarze tego reżimu, w tym sam Envera Hodża. Urządzono w nim bardzo ciekawe muzeum prezentujące historię totalitaryzmu w Albanii, gdzie sporo można się tu dowiedzieć na temat inwigilacji obywateli i metod ówczesnej służby bezpieczeństwa – Sigurimi.

Gospodarka Albanii
Za czasów komunizmu gospodarka w tym kraju była centralnie planowana, bez własności prywatnej i dlatego Albania była najbiedniejszym państwem Europy (zezwolenie trzeba było mieć nawet na posiadanie kur na wsi). Po upadku tego systemu powstawały prywatne firmy i powoli zaczął tworzyć się tam wolny rynek. Gospodarka jest tam nadal dość zacofana, ale jest to kraj ogromnych możliwości, w którym sporo jest jeszcze do zrobienia.
Warto wiedzieć, że Albania to kraj bogaty w surowce naturalne. Znajdują się tu rudy chromu (w latach 80-tych XX wieku były to trzecie największe złoża świata), żelaza, miedzi, niklu i żelazoniklu, a także węgiel, asfalt naturalny i boksyty . Co ciekawe, wydobywa się też tutaj ropę naftową (3200 czynnych szybów) i gaz ziemny.
Istotnym jest także, iż Albania jako kraj górki produkuje energię elektryczną głównie z elektrowni wodnych i eksportuje nadwyżki prądu do państw sąsiednich.
Jednak główną dziedziną gospodarki kraju jest rolnictwo. Uprawia się tu głównie zboża, kukurydzę, pszenicę, oliwki, buraki cukrowe, słoneczniki, tytoń i winogrona. Natomiast w górach hoduje się owce, zaś w niższych częściach kraju – bydło. Duże możliwości ma tu też rybołówstwo, a to ze względu na dostęp do dwóch mórz i dużych jezior (np. Jezioro Szkoderskie lub Ochrydzkie).
Należy jednak zwrócić uwagę na niezwykle dynamicznie rozwijającą się tutaj turystykę, szczególnie w nadmorskich miejscowościach na południu kraju. Sam miałem okazję zaobserwować, jak wiele tutaj się buduje – i to zarówno budynków mieszkalnych oraz hoteli, jak też i nowych dróg. Co istotne, w 2019 roku ponad 6 milionów turystów odwiedziło to państwo. Wygląda zatem na to, że Albania może niedługo stać się liderem wśród krajów, do których napływ turystów jest największy.

Transport w Albanii
Poruszanie się po Albanii nie jest łatwe. Drogi tutaj nie są najlepszej jakości albo też prowadzą często malowniczymi serpentynami przez wysokie góry. Dlatego też w niektórych miejscach pokonanie stosunkowo krótkiego odcinka samochodem może zająć nieproporcjonalnie dużo czasu. I tak przykładowo, najkrótsza trasa pomiędzy Vlorë a Sarandą liczy jedynie 116 km, a pokonanie jej zajmuje około 3 godzin (dlatego też polecam trasę E853, która wprawdzie jest dłuższa i liczy 162 km, ale zdecydowanie szybsza, gdyż zajmuje około 2 godz. 20 min). Jednak obecnie buduje się tu dużo nowych i szybkich dróg, więc pewnie za kilka lat poruszanie się po tym kraju będzie znacznie bardziej komfortowe. Albańczycy charakteryzują się też stosunkowo niską kulturą jazdy, a to dlatego, że za czasów komunizmu nie mogli posiadać samochodów.
Podczas mojego pobytu w Albanii poruszałem się głównie transportem publicznym. Dość dobrze rozwinięta jest tu sieć prywatnych busów (przypominających gruzińskie maszrutki – czytaj), którymi można dojechać praktycznie do każdej ważniejszej miejscowości w kraju. Są one też tanie, a także zatrzymują się na żądanie w dowolnym miejscu. I tak przykładowo, za przejazd ze Szkodry do Tirany (103 km) zapłaciłem 300 lek (około 12 zł), z Tirany do Beratu (około 132 km) zapłaciłem 400 lek (około 16 zł), zaś z Vlorë do Tirany (około 157 km) – 500 lek (około 20 zł). Istnieje tutaj też sieć autobusów między większymi ośrodkami, które także jest tania.
Jeżeli zaś chodzi o poruszanie się po ważniejszych miejscowościach to polecam korzystanie z autobusów miejskich (np. Tirana, Berat, Wlora, itp.), które jeżdżą regularnie i w większości miast kosztują 30 lek (około 1,20 zł), zaś w stolicy 40 lek (około 1,40 zł).
Natomiast odradzam podróż koleją po Albanii, albowiem jest ona słabo rozwinięta i bardzo powolna.
Bez problemu można też tu wypożyczyć samochód osobowy z wypożyczalni, tyle że warto zapłacić tutaj więcej za szerszy zakres ubezpieczenia.

Podatki w Albanii
Pod względem podatkowym Albania jest dosyć atrakcyjnym państwem jak na kontynent europejski, w którym generalnie stawki podatków są raczej wysokie. Do końca 2013r. kraj ten można było nawet uznać za swoisty raj podatkowy, albowiem obowiązywał tam wówczas liniowy podatek dochodowy od osób fizycznych (odpowiednik naszego PIT) w stawce jedynie 10 %.
W tym miejscu pragnę zauważyć, że osobiście uważam, iż podatek liniowy w wysokości właśnie 10 % to najlepsza i najbardziej sprawiedliwa stawka podatku. Z jednej bowiem strony 10 % podatku to wystarczająco dużo na utrzymanie państwa – tak aby mogło ono normalnie funkcjonować (tj. bez nadmiernie rozrośniętej administracji, jakiś wielkich apanaży dla rządzących i bez rozdawnictwa pieniędzy z budżetu w celu „kupowania” głosów), z drugiej zaś strony jest to na tyle niska stawka, że nie prowadzi ona do „zubożenia” podatnika i po prostu opłaca mu się ją uczciwie zapłacić i mieć „święty spokój” z obowiązkami wobec fiskusa.

Jednak od początku 2014r. niestety wprowadzono w Albanii podatek progresywny (czyli im więcej ktoś zarabia tym większą stawkę podatku płaci, co stanowi swoistą „karę” za pracowitość). I tak:
a) jeśli ktoś zarabia do 30.000 lek miesięcznie (około 1.200 zł), czyli 360.000 lek rocznie (około 14.400 zł), to w ogóle nie płaci podatku (stawka 0 %),
b) jeśli ktoś zarabia od 30.001 lek do 150.000 lek miesięcznie (tj. około od 1.200 zł do 6.000 zł), czyli do 1.800.000 lek rocznie (do około 72.000 zł), to zapłaci podatek w stawce 13 %,
c) jeśli zaś ktoś zarabia powyżej 150.000 lek miesięcznie (powyżej ok. 6.000 zł), czyli powyżej 1.800.000 lek rocznie (ponad 72.000 zł), to zapłaci podatek w stawce 23 %.
Wprawdzie stawki tego podatku jak na Europę są i tak niezłe to jednak istotnie pogorszono w ten sposób dobrze funkcjonujący system podatkowy.
Natomiast podstawowa stawka podatku VAT w Albanii wynosi 20%, czyli jest o 3 % niższa niż w Polsce. Z kolei podatek dochodowy od osób prawnych (odpowiednik naszego CIT) co do zasady wynosił dotychczas 15 %. Jednak od początku 2021 roku podatek dochodowy CIT został obniżony do 0% dla firm z rocznym obrotem w wysokości do 14 mln leków (ALL), co miało na celu promowanie małych i średnich firm.

Zarobki w Albanii
Albania nadal jest stosunkowo biednym państwem, a zatem zarobki są tu jednymi z najniższych w Europie. Pensja minimalna wynosi tu około 26.000 ALL (lek), co w przeliczeniu na polskie złote według średniego kursu z chwili pisania tego artykułu (1 ALL = 4 grosze) daje nam około 1.040 zł miesięcznie, zaś w przeliczeniu na euro – około 220 euro. Nadmieniam przy tym, że osoby zarabiające pensję minimalną lub też nieco wyższą (tj. do 30.000 ALL) w ogóle nie płacą podatku (stawka 0 %).
Natomiast średnie wynagrodzenie w tym kraju jest prawie dwukrotnie wyższe i wynosi 49.873 ALL (lek), czyli prawie 2.000 zł albo też około 425 euro. Osoba zarabiająca średnią pensję w Albanii płaci podatek dochodowy w stawce 13 %.
Co istotne, ponad 1/10 Albańczyków pozostaje bez pracy (przynajmniej oficjalnie), gdyż stopa bezrobocia wynosi tu 11,7 %.
Jednak warto w tym miejscu zauważyć, iż oficjalne (legalne) zarobki w Albanii to jedna rzecz, natomiast w tym kraju sporo osób pracuje lub zarabia „na czarno”. Jak rozmawiałem z przeciętnymi Albańczykami to większość z nich narzeka też na korupcję, która jest tu powszechnym zjawiskiem.

Ceny w Albanii
Albania jest jednym z najtańszych państw w Europie. Według moich obserwacji aktualnie ceny w tym kraju są często o około 30-50 % niższe niż w Polsce. Dlatego też (póki co) warto tam wybrać się na urlop, przynajmniej dopóty, dopóki nie zostanie tu rozbudowana porządna sieć dróg i infrastruktura turystyczna, co przy dość szybkim tempie obecnych prac pewnie nastąpi za kilka lat (a wtedy już ceny będą znacznie wyższe i bliższe np. Chorwacji – czytaj).
Musimy jednak pamiętać, że z punktu widzenia przeciętnego Albańczyka, który ma zarabia dużo mniej niż przeciętny Polak, ceny te wcale nie są niskie.
I tak przykładowo – pokój dla 2 osób ze śniadaniem niedaleko plaży w Durrës (czyli w nadmorskim kurorcie i miejscowości turystycznej), w przeliczeniu na polskie złote kosztuje około 80-200 złotych w pensjonacie lub w prywatnych apartamentach, zaś w hotelu już od 150 złotych do kilkuset. Z kolei miejsce w hostelu w pokoju wieloosobowym to koszt około 33-80 złotych (często też ze śniadaniem). Dodam jednak, że ceny nad morzem na północy kraju (nad Adriatykiem) są niższe niż na południu Albanii (słynna Riwiera Albańska).

Natomiast noclegi w miejscowości turystycznej, ale już nie leżącej nad morzem, są o około 30-40 % tańsze niż nad morzem. I tak przykładowo – pokój dwuosobowy ze śniadaniem w pięknej miejscowości Berat, kosztuje około 70-150 złotych w pensjonacie lub w prywatnych apartamentach, zaś w hotelu już od 120 złotych. Z kolei miejsce w hostelu w pokoju wieloosobowym ze śniadaniem to koszt około 50-80 złotych. Warto też pamiętać, że noclegi w miejscowościach mniej turystycznych są znacznie tańsze.
Jeżeli zaś chodzi o posiłki to porządny obiad w restauracji można zjeść za około 600-1.200 ALL, czyli 25-50 złotych (i mam tu na myśli danie mięsne, często specjalnie przyrządzone, tak jak np. baranina lub ryba). Natomiast ceny w barach lub fast-food’ach są jeszcze niższe, np. bardzo dobry kebab można tu zjeść za około 150-200 All, czyli około 6-8 złotych.
O cenach środków komunikacji napisałem już przy okazji transportu w Albanii.

Czy warto zamieszkać w Albanii? Plusy i minusy
Uważam, że Albania to kraj dający duże perspektywy dla ludzi mających szerokie i otwarte spojrzenie na świat. Jeżeli ktoś myśli o zamieszkaniu lub założeniu firmy w którymś z państw nad Morzem Śródziemnym to warto zainteresować się Albanią. Na pewno trudniej jest bowiem osiągnąć sukces w państwie dobrze rozwiniętym takim jak np. Francja, czy też Włochy, gdzie podatki i koszty życia są wysokie, nieruchomości bardzo drogie, a większość towarów i usług już istnieje na mocno konkurencyjnym rynku. Natomiast w Albanii gospodarka coraz szybciej się rozwija, buduje się mnóstwo nowych dróg i autostrad, a nowa infrastruktura przekształcającego się państwa dopiero powstaje. Pod tym względem kraj ten ma zatem coraz bardziej nowoczesną i konkurencyjną gospodarką, która może zaoferować zagranicznym firmom korzystne warunki do prowadzenia działalności oraz stosunkowo niskie podatki. Łatwiej jest zatem podskoczyć z „niższego pułapu”.
Dość tanie są też mieszkania w Albanii i dlatego w ostatnich latach coraz więcej obcokrajowców inwestuje tu w nieruchomości, szczególnie nad morzem. Kupujący mieszkanie lub dom musi uiścić opłatę notarialną zależną od wartości nieruchomości (obecnie równowartość około 200-400 euro) oraz specjalną opłatę za ponowną rejestrację nieruchomości w tzw. izbie katastralnej (około 20 – 40 euro). Ponadto, w wypadku nieruchomości blisko morza dochodzi jeszcze opłata miejska w wysokości od 3 do około 10 euro za metr kwadratowy. Ale i tak koszt zakupu nieruchomości jest tu dużo niższy niż w Hiszpanii, Francji, czy też Chorwacji.

Jednak życie w Albanii ma także i wady. Gdybyś bowiem byś żył i pracował w tym kraju to prawdopodobnie zarabiałbyś stosunkowo niewiele, zaś niskie (dla nas Polaków) ceny są mimo wszystko wysokie dla Albańczyków patrząc z punktu widzenia ich zarobków. Co innego, gdybyś np. z Albanii pracował zdalnie dla pracodawcy z innego bogatszego kraju, który płaciłby Ci wynagrodzenie w wysokości należnej w tamtym kraju albo też prowadził w Krainie Orłów jakąś dochodową działalność gospodarczą (wtedy zarabiałbyś dużo, a ceny, koszty życia i podatki miałbyś tu dość niskie).
Kolejną wadą tego kraju jest duża korupcja. Praktycznie prawie każdy Albańczyk, z którym rozmawiałem, bardzo na nią narzekał, a zjawisko (które też znamy z innych państw słabo rozwiniętych) naprawdę jest bardzo destrukcyjne. Korupcja stała się tu więc sposobem na „dorobienie sobie” do niskiej pensji. Podobnie nagminny jest tu też nepotyzm. Ponadto, podobno prawie wszystko można też załatwić dzięki znajomościom.
To co mi osobiście bardzo tu przeszkadza to także dużo śmieci. Szczególnie przykre jest to, że sporo osób wyrzuca tu śmieci do lasów.
Panuje tu też dość duży nieporządek pod względem architektonicznym i planowania przestrzennego. Sporo pozostało tu też budowli po poprzednim ustroju.
Jednak muszę przyznać, że Albania jest krajem bezpiecznym, gdzie człowiek nie czuje się zagrożony, nawet jeśli jest obcokrajowcem albo też wyznaje inną religię.

Podsumowanie
Moim zdaniem, na pewno warto odwiedzić Albanię, gdyż jest to bardzo piękne i arcyciekawe miejsce, które „jakimś cudem” jeszcze uchowało się w Europie przed tłumami turystów. Jest to też kraj dużych możliwości, a to ze względu na to, że znajduje się on obecnie w fazie szybkiego rozwoju. Albania jest także interesująca dla osób, które chciałyby zamieszkać w którymś ze śródziemnomorskich państw albo też założyć tam firmę. Jednak nie ma idealnego miejsca na Ziemi, dlatego trzeba też wziąć pod uwagę „minusy” tego kraju, o których wcześniej wspomniałem. Osobiście jednak polubiłem Albanię i na pewno będę tu jeszcze chciał wrócić.

Ciąg dalszy opowieści o Albanii przeczytasz w kolejnych odcinkach tego bloga.
Postaw mi kawę
Na zakończenie ma do Ciebie prośbę. W prowadzenie tego bloga i podcastu wkładam sporo serca i czasu. Treści te są dostępne za darmo, a przygotowując je zazwyczaj popijam kawę (uwielbiam kawę!). Jeśli uważasz je za wartościowe, a chcesz wesprzeć moją działalność w internecie, to… możesz mi postawić wirtualną kawę! 🙂
Odbywa się to za pomocą platformy Buy coffee.to.
Szczegóły znajdziesz w linku poniżej.
Klikając w ten link przejdziesz do mojego profilu, gdzie w prosty sposób możesz postawić mi kawę.

Jeżeli podoba Ci się idea niniejszego bloga to proszę o jego udostępnienie, polubienie lub skomentowanie – dzięki temu ma on szanse dotarcia do szerszego kręgu odbiorów, a być może wśród nich są osoby, które bardzo potrzebują zawartych w nim informacji. Polecam także zapisanie się na mojego Newslettera – wtedy nie umknie Ci żaden odcinek tego bloga, a także polubienie mnie na Facebook-u i Instagramie.
Zdjęcie główne wykonałem na rzece Koman.
Copyright © 2022 Rafael del Viaje
Zachęciłeś mnie do odwiedzenia Albanii. Wolę miejsca, gdzie nie ma tłumów turystów, drożyzny i komercji
Radku, Szczerze polecam ten kraj. Naprawdę warto go odwiedzić. Ja też nie przepadam za tłumami turystów.
Interesujący blog. Pozdrawiam
Dziękuję, proszę zaglądać tu częściej. Od października zamierzam bardziej rozwinąć mój blog. Pozdrawiam
Bardzo ładnie i rzetelnie napisany blog o Albani!:) Tez mnie zachęcił do odwiedzenia
Dziękuję. Cieszę się, że blog się podoba. Zachęcam do lektury innych wpisów