Osobiście uważam, że o sukcesie państwa decyduje wolność, dobre prawo, prorynkowa gospodarka, a także przedsiębiorczość jego mieszkańców. W przypadku Meksyku niewątpliwie na czoło wysuwa się niezwykła przedsiębiorczość Meksykanów.
Podczas całego mojego pobytu w Meksyku nie przypominam sobie bowiem, aby ktokolwiek prosił mnie o pieniądze albo też żebrał na ulicy. A przecież w kraju tym są znacznie większe różnice społeczne niż w Polsce i jest tam o wiele osób naprawdę biednych (choć także i niesamowicie bogatych). W tamtejszej kulturze ludzie bowiem wiedzą, że pieniądze zdobywa się pracą, a nie poprzez zasiłki socjalne, programy społeczne państwa, dotacje, czy też żebractwo. Bardzo wymowne było dla mnie natomiast to, że już pierwszego dnia po moim powrocie do Polski na ulicy zaczepił mnie młody, zdrowy, dwudziestokilkuletni mężczyzna, który prosił mnie o kilka złotych. Tymczasem w kulturze meksykańskiej coś takiego nie byłoby do wyobrażenia – taki facet usłyszałby coś w tym stylu: Weź się do roboty, bo jesteś młodym, zdrowym i silnym facetem, a zatem wstyd, abyś żebrał na ulicy.
Meksykanie są zatem narodem niezwykle pracowitym i przedsiębiorczym, co mi osobiście najbardziej podoba się na ulicy. Buduje się w ten sposób małych i średnich przedsiębiorców, a przez to i klasę średnią. Oczywiście w kraju tym jest naprawdę sporo innych poważnych problemów, ale nie są one tematem tego odcinka. Oto kilka moich ulubionych przykładów przedsiębiorczości Meksykanów:
1) Sprzedaż napojów i lodów podczas postoju samochodów na światłach na skrzyżowaniu
W Meksyku zwykle jest tak, że kiedy podjeżdża samochód do świateł na skrzyżowaniu czy też do bramek na autostradzie, gdzie musi minutkę poczekać na to, aby móc pojechać dalej, to chwila ta jest mądrze wykorzystywana przez przedsiębiorczych Meksykanów. Wyobraź sobie, że mamy bardzo upalny dzień, a Ty jesteś kierowcom stojącym przez chwilę w takiej nagrzanej maksymalnie do czerwoności puszce, jaką jest Twój samochód. Otóż do Twojego samochodu podejdzie podczas tej krótkiej przerwy na światłach jakiś pan, który zaproponuje Ci chłodzący napój, czy też zimnego loda za drobną opłatą. A może też masz ochotę na chipsy, czy też coś słodkiego? W tym kraju zwykle ta „minutka” na światłach jest ekonomicznie wykorzystana.

2) Mycie szyb samochodów na światłach
Podobnie jak w sytuacji opisanej powyżej, jeśli masz brudne szyby w samochodzie, to inny przedsiębiorczy Meksykanin za drobną opłatą może Ci umyć szybę w czasie postoju na światłach.

3) Malowanie pasów zwalniających
Wyobraźmy sobie sytuację, że na jezdni jest pas zwalniający, na którym niestety wyblakły kolory. Otóż w Meksyku zawsze znajdzie się osoba, która kupuje puszkę farby i maluje te pasy. Obok zwykle zostawia jakiś kapelusz do którego przejeżdżający tą ulicą kierowcy dobrowolnie i chętnie rzucają peso lub dwa, doceniając tym samym fatygę tego człowieka.

4) Taniec na światłach
W czasie postoju na światłach widziałem też mężczyznę, który wykonywał piękny i bardzo oryginalny taniec, umilając tym samym wszystkim tę przerwę, za co kierowcy rzucali mu drobne monety.

5) Jedzenie ulicy (comida de la calle)
To jeden z ulubionych i najbardziej docenianych przeze mnie sposobów zarabiania przez przedsiębiorczych Meksykanów. Można je spotkać dosłownie wszędzie i o różnych porach. Jedzenie kupowane na ulicy jest bardzo zróżnicowane, świeże, smaczne i tanie. Od różnej maści tacos, poprzez rozmaite kolorowe kanapki, słodkie bułki, lody, po nawet najbardziej egzotyczne przysmaki (jak np. pieczone koniki polne). I mimo że w Meksyku nie ma naszego Sanepidu, to ludzie bardzo chętnie korzystają z niezwykle bogatej oferty kulinarnej. Oczywiście, jak ma ktoś ochotę pójść w Meksyku do droższej restauracji, to jest ich także dużo – ale taki Meksykanin ma po prostu wybór. Tymczasem w „nowoczesnej” Europie często skazani jesteśmy albo na drogie restauracje albo też na wcale nie takie tanie fast-food’y, czyli niezdrowe, śmieciowe jedzenie.

6) Muzyka na ulicy
Przechodząc placami i ulicami bogatego kulturowo Meksyku nie sposób nie wspomnieć o ulicznych grajkach, którzy urozmaicają przechodniom życie i poprawiając im humor. A grają i śpiewają tam mężczyźni i kobiety, dorośli i dzieci, na gitarze i na innych bardzo rozmaitych instrumentach. Możemy usłyszeć tam lekką muzykę rozrywkową, klasyczne utwory latynoskie, jak też i muzykę mniej lub bardziej poważną. Oczywiście w Polsce też można spotkać ulicznych grajków, ale znacznie rzadziej niż w Meksyku i często są oni przeganiani przez Policję lub Straż Miejską. Tymczasem taki uliczny artysta tworzy klimat miasta i dodaje mu uroku.

7) Czyszczenie i pielęgnacja butów
Usługa czyścibuta jest normalną typową usługą, z której na co dzień korzystają Meksykanie. Muszę przyznać, że jest ona bardzo dobrze zorganizowana. I tak, siadam sobie wygodnie na krześle, osłonięty przed słońcem jakimś daszkiem, biorę do czytania jakąś gazetę i słucham romantycznej muzyki. W tym samym czasie, gdy ja zaznaję odrobiny relaksu, przedsiębiorczy czyścibut ze zdwojoną energią smaruje pastą moje buty, czyści je i pucuje. Pełen profesjonalizm za nieduże pieniądze.

8) Sprzedaż różnorodnych rzeczy na ulicy, np. pamiątek, książek i płyt CD
Dla osób spragnionych odrobiny kultury, albo też i rozrywki, przedsiębiorczy Meksykanie także mają odpowiednio przygotowaną ofertę. Ponieważ lubię muzykę latynoską i piosenki w języku hiszpańskim, zapytałem ulicznego sprzedawcę handlującego płytami CD i DVD, czy ma utwory Jose Feliciano. Pan chwilę pomyślał, poszukał wśród setek wystawionych na sprzedaż płyt i po chwili znalazł to, o co pytałem. Co ciekawe, płyta ta kosztowała mnie w równowartość jednej złotówki.

9) Prywatny transport busami, rikszami
Meksykanie mają bardzo różne jakościowo i cenowo klasy transportu publicznego – co ciekawe – oznaczane są one także i gwiazdkami. Ale jeżeli ktoś chce niskobudżetowo podróżować to bez problemu znajdzie tam stary, rozklekotany prywatny bus, którym także dojedzie do celu za bardzo małe pieniądze. Nie są to może jakieś komfortowe warunki, ale jakość podróży jest adekwatna do niskiej ceny, a poza tym można lepiej poznać codzienne życie Meksykanów. O ile w Polsce taki pojazd nie przeszedłby przeglądu to w Meksyku on jest aktywnie wykorzystywany. Bez problemu znaleźć też można różne riksze, rowery lub motory z miejscami dla pasażerów i dorożki, którymi za drobna opłatą pracowity Meksykanin zawiezie nas w wybrane miejsce.

10) Piękne targi z różnego rodzaju asortymentem
To czego mi obecnie brakuje w Polsce to kultura targowa, która została zniszczona albo też przynajmniej poważnie ograniczona. O ile u nas prawie wszyscy idą do drogich i popularnych galerii handlowych, które zwykle są własnością wielkich, zagranicznych sieci handlowych, to w krajach arabskich oraz latynoskich utrzymała się wspaniała i bogata kultura targowa. Targ jest bowiem esencją prawdziwego kapitalizmu, gdzie cena jest wynikiem prawdziwych, twardych negocjacji pomiędzy sprzedającym a kupującym. Co więcej, targi w Meksyku są niezwykle kolorowe i powabne, kusząc swoim bogactwem i czarem potencjalnych nabywców. Ponadto, samo ułożenie towaru przez sprzedawcę to swoista sztuka, która ma na celu zwabić swoim urokiem przechodnia i zachęcić go do zakupu. Tymczasem u nas ludzie bezmyślnie i bez jakiejkolwiek próby negocjacji zgadzają się na cenę narzucaną przez sprzedawcę. W Meksyku mamy zatem wolny rynek, gdzie cena jest wynikiem negocjacji, zaś w Polsce cena jest sztywna, zaś kupujący ma jedynie takie wybór, czy dokona zakupu za narzuconą cenę, czy też nie.

Reasumując, o ile w Polsce mamy liczne gminne, powiatowe i wojewódzkie urzędy pracy lub MOPS-y i inne urzędy (które przede wszystkim zapewniają pracę zatrudnionym w nich urzędnikom) oraz rozbudowany system pomocy społecznej dla osób nieaktywnych zawodowo (zasiłki, dodatki, 500+, itp.), o tyle w Meksyku nikt nie płaci za bierność. Tam się bowiem promuje aktywność, gdyż to praca buduje bogactwo narodu, a także przyczynia się do pozytywnego kształtowania charakteru. U nas z kolei z roku na rok powiększa się rozdawnictwo, które demoralizuje ludzi, bo po co mają pracować i tworzyć coś pozytywnego, skoro mogą coś dostać za darmo, a w zasadzie kosztem tych, którzy na to zapracowali.
Inne odcinki na tym blogu o Meksyku znajdziesz np. tutaj.
Jeżeli podoba Ci się idea niniejszego bloga to proszę o jego udostępnienie, polubienie lub skomentowanie – dzięki temu ma on szanse dotarcia do szerszego kręgu odbiorów, a być może wśród nich są osoby, które bardzo potrzebują zawartych w nim informacji. Polecam także zapisanie się na mojego Newslettera – wtedy nie umknie Ci żaden odcinek tego bloga, a także polubienie mnie na Facebook-u i Instagramie.
Wszystkie zdjęcia zamieszone w tym artykule wykonałem w Meksyku.
Copyright © 2021-2022 Rafael del Viaje
Brawo, bardzo ciekawy tekst
Dziękuję, zapraszam do przeczytania kolejnych wpisów.