Wizyta w Guadalupe – cz.1

Bazylika Matki Bożej z Guadalupe jest największym sanktuarium maryjnym świata, do którego corocznie przebywa około 12 milionów ludzi. Dziś sanktuarium położone jest na obszarze miasta Meksyk (Ciudad de Mexico) – trzeciej pod względem liczby ludności aglomeracji Ziemi, będącej jednocześnie stolicą państwa Meksyk. Matka Boska z Guadalupe w cudowny sposób objawiła się prostemu Indianinowi z plemienia Azteków – św. Juanowi Diego, co było momentem zwrotnym w ewangelizacji obydwu Ameryk i dało początek masowym nawróceniom milionów Indian. W ciągu zaledwie 7 lat po objawianiach dokonała się chrystianizacja całego Meksyku i około 9 milionów ludzi przyjęło dobrowolnie chrzest, co jest faktem bez precedensu w historii świata. Co istotne dla Polaków, w dniu 3 maja 1953r. ówczesny prymas Meksyku – kardynał Miranda y Gomez – na prośbę polskiego episkopatu oddał Polskę w opiekę Matki Bożej z Guadalupe. Z tych, a także z wielu jeszcze innych powodów, postanowiłem odwiedzić to niesamowite miejsce podczas swojej wyprawy do Meksyku.

Geneza

Do czasu podboju Meksyku przez konkwistadorów z Hiszpanii w latach 1518–1521 Indianie z potężnej wówczas cywilizacji Azteków – panującej na obszarze dzisiejszego miasta Meksyk i okolic – oddawali cześć Słońcu i różnym bóstwom, w tym Quetzalcoatlowi w postaci pierzastego węża. Wierzyli oni, że trzeba ich karmić krwią oraz sercami ludzkich ofiar i dlatego składali okrutne ofiary z ludzi na szczytach wspaniałych piramid. W grudniu 1531 roku prosty Indianin Juan Diego Cuauhtlatoatzin szedł drogą na wzgórze Tepeyac. Nagle ukazała mu się niezwykle piękna kobieta i powiedziała do niego: Juanie Diego, Jestem Dziewicą Maryją, Matką Boga Żywego, Stwórcy człowieka, Pana Ziemi i Nieba. Idź do biskupa i powiedz mu, że pragnę, aby wzniesiono tu dom upamiętniający tego, który jest miłością, troską i współczuciem, dobrem, spokojem i sprawiedliwością. Juan Diego poszedł więc posłusznie do biskupa Meksyku i długo musiał czekać na audiencję u niego. Kiedy w końcu udało mu się z nim spotkać nie został wysłuchany, bo biskup Juan de Zummaraga nie miał dla niego czasu.

Rozczarowany Juan Diego wrócił na wzgórze Tepeyac, gdzie ponownie ukazała mu się Maryja. Zaproponował więc Maryi, aby jej przesłanie zaniósł ktoś godniejszy od niego. Maryja odpowiedziała: Udaj się znowu do biskupa i powiedz mu, że pragnę mieć tu moje sanktuarium. W niedzielę rano Juan Diego udał się do biskupa, ale ten nie dał mu wiary, zażądał dowodu, który wykazałby, że to Maryja go posyła. Juan Diego wspiął się więc ponownie na wzgórze Tepeyac i ujrzał Maryję. Gdy ona usłyszała, że biskup domaga się dowodów objawienia, poprosiła Indianina, aby spotkał się z nią tam nazajutrz. Juan Diego nie przyszedł jednak na spotkanie, gdyż zachorował jego wuj i zamierzał spotkać się z Maryją następnego dnia. Ku jego zdziwieniu Maryja wyszła mu naprzeciw: Juanie Diego, powiedz, co się stało – zapytała. Po wysłuchaniu wyjaśnień Indianina Maryja powiedziała: Nie lękaj się, Twój wuj jest już zdrowy, czyż nie jestem twą Matką? Udaj się w miejsce naszego pierwszego spotkania. Znajdziesz tam kwiaty, zerwij je i przynieś mi je. Juan Diego postąpił zgodnie z życzeniem, owinął kwiaty płaszczem i przyniósł Maryi. Maryja ułożyła bukiet i powiedziała: Weź te kwiaty i daruj osobiście biskupowi. Powiedz mu: Oto znak, że przesyła mnie Przenajświętsza Panienka. Wczesnym rankiem 12 grudnia 1531 r. Juan Diego podążył do biskupa, aby wręczyć mu bukiet róż. Nie zdarzyło się dotąd, aby o tej porze roku zakwitły te kwiaty. Minęło wiele godzin, zanim Juan Diego uzyskał audiencję. Juan Diego przekazał słowa Maryi, a następnie rozwinął szatę, aby pokazać kwiaty. Na podłogę wysypały się kastylijskie róże. Wówczas na skromnym płótnie płaszcza ukazał się cudowny obraz Maryi. Biskup oraz towarzyszący mu mnisi upadli na kolana w zachwycie. Na rozwiniętym płaszczu zobaczyli bowiem przepiękny wizerunek Maryi z zamyśloną twarzą o ciemnej karnacji, ubraną w czerwoną szatę, spiętą pod szyją małą spinką w kształcie krzyża. Jej głowę przykrywał błękitny płaszcz ze złotą lamówką i gwiazdami, spod którego widać było starannie zaczesane włosy z przedziałkiem pośrodku. Maryja miała złożone ręce, a pod stopami półksiężyc oraz głowę serafina. Za Jej postacią widoczna była owalna tarcza promieni. Właśnie ów płaszcz św. Juana Diego, wiszący do dziś w sanktuarium wybudowanym w miejscu objawień, jest słynnym wizerunkiem Matki Bożej z Guadalupe.

Odwiedziny sanktuarium

Po opuszczeniu stacji metra niedaleko udałem się szerokim deptakiem Calzada de Guadalupe w kierunku sanktuarium. Dochodziła godz. 10 rano, a więc trasa była jeszcze w miarę spokojna i niezatłoczona. Już z daleka na niewielkim wzgórzu Tepeyac ujrzałem bazylikę Matki Boskiej z Guadalupe (Basílica de Nuestra Señora de Guadalupe). Od tego momentu zacząłem odczuwać stopniowo wzrastającą radość i entuzjazm. Zbliżałem się spokojnym krokiem w kierunku największego maryjnego sanktuarium świata.

Powitała mnie metalowa brama otwarta szerokim łukiem dla wszystkich gości, nad którą na wietrze trzepotały dwie flagi: Meksyku i Watykanu. Tuż za nią zobaczyłem młodego Metysa, który na kolanach podążał w kierunku bazyliki, a jednocześnie wzruszony na rękach trzymał małe dziecko. Po wejściu na teren sanktuarium znalazłem się na ogromnym placu, na wprost którego znajdowała się poprzednia Stara Bazylika (Basilica Antigua), po lewej stronie – Nowa Bazylika, zaś po prawej stronie – duża budowla w kształcie krzyża.

Najpierw udałem się w kierunku tej niecodziennej budowli, ponieważ dochodziły stamtąd piękne dźwięki. Budowla ta zawierała w sobie m.in. okrągły zegar, dzwonnicę składającą się z kilkunastu większych i mniejszych dzwonów zawieszonych w czterech kierunkach świata, ruchomą szopkę animacyjną oraz zegar astronomiczny z wizerunkiem Dziewicy z Guadalupe oraz sceny wizyty św. Juana Diego u biskupa. Pod budowlą zebrała się całkiem spora grupa ludzi, ponieważ główną atrakcją była tu ruchoma szopka, przedstawiająca ruchome figurki obrazujące sceny objawienia się Matki Boskiej świętemu Juanowi Diego, a także rozmowę tego Indianina z biskupem. Wszystkie te sceny animacyjne miały też podkład dźwiękowy, a zatem wszyscy mogli usłyszeć dialogi bohaterów w trakcie tych cudownych wydarzeń.

W pewnym momencie na plac sanktuarium weszła grupa kilkuset pielgrzymów, zaś już z oddali słychać było wesołe dźwięki różnorodnych instrumentów muzycznych oraz radosny śpiew tych ludzi. Byli to Indianie, którzy całymi od wielu dni pielgrzymowali z rodzinnej wioski do sanktuarium Matki Boskiej z Guadalupe. Każdy z nich miał na sobie niewielki plecaczek oraz białą pielgrzymkową koszulkę z wizerunkiem Matki Boskiej oraz niósł dla Dziewicy z Guadalupe piękny bukiet kolorowych róż czy też barwnych kwiatów polnych. Mężczyźni zwykle na głowach mieli słomkowe meksykańskie kapelusze chroniące przed słońcem, zaś wszyscy nosili długie spodnie, ewentualnie spódnice. Na czele grupy Indianie dumnie nieśli sztandary z wizerunkiem Matki Boskiej na tle flagi Meksyku, olbrzymie wieńce kwiatów oraz figurę Dziewicy z Guadalupe umieszczoną w specjalnym drewnianym urządzeniu. Wśród nich byli też muzycy, którzy dodawali otuchy swoim towarzyszom warstwą dźwiękową, głównie z instrumentów dętych. Grupa pielgrzymów od razu udała się w kierunku budowli z zegarem, dzwonnicą i ruchomą szopką. Ludzie Ci byli prości i ubodzy, ale na ich twarzach widać było niezwykłą radość z tego, że doszli do upragnionego celu pielgrzymki. Pod dotarciu pod ruchomą szopkę ustawili się w kolejkę i każdy z nich całował świętą figurę, którą nieśli ze sobą przez wiele dni swojej pielgrzymki.

Kolejną część mojej opowieści o wizycie w Guadalupe znajdziesz tutaj, natomiast inne odcinki na tym blogu o Meksyku są w tym miejscu.

Jeżeli podoba Ci się idea niniejszego bloga to proszę o jego udostępnienie, polubienie lub skomentowanie – dzięki temu ma on szanse dotarcia do szerszego kręgu odbiorów, a być może wśród nich są osoby, które bardzo potrzebują zawartych w nim informacji. Polecam także zapisanie się na mojego Newslettera – wtedy nie umknie Ci żaden odcinek tego bloga.

Copyright © 2019-2021 Rafael del Viaje

1 komentarz do “Wizyta w Guadalupe – cz.1”

  1. Pingback: Meksyk – kraina ludzi przedsiębiorczych. - Rafael del Viaje

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *